Muzyka

czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczny One Shot





Dziś 24 grudnia, wigilia, czas szczęścia i prezentów, rodzinnych spotkań, każdy z naszych bohaterów szykuje się do spotkania i spędzenia razem świąt. Tony w zaciszu swojej zbrojowni szykuję plan. Rhodey chodzi po kuchni i podkrada pierniki upieczone przez Robertę, a Pepper piecze swoje i myśli jeszcze nad prezentami. Howard kończy podpisywać papiery, a agent Potts został wezwany do przełożonego, bo Maggia szykuje napad na sklep jubilerski. W tym roku państwo Rhods zaprosili wszystkich do siebie. David próbuję postawić choinkę, ale coś mu nie wychodzi, bo gdy już stoi zaraz spada, a Roberta śmieje się z nieporadności męża.


David: Roberto może byś mi pomogła, a nie siedziała i się śmiała

 Roberta: Kochanie, a może ty użył byś stojaka, a nie stawiał ją na nóżce

 David: Ale przecież to nie sztuczna choinka

 Roberta: Jak prawdziwa to zasadź ją w podłodze

 Nagle rozlega się dzwonek do drzwi. Roberta idzie otworzyć, okazuję się, że to Pepper, która przyniosła swoje wypieki. Zanosi je do kuchnie i idzie do pokoju Rhodeya by poprosić go, żeby pomógł jej przynieść prezenty i zakupy, które są w jej aucie. Przenosimy się do zbrojowni, w której nasz geniusz przebrany w kostium świętego mikołaja podpisuję zaświadczenie że 3 metrowy miś dla Pepper został dostarczony. Do worka pakuje jeszcze kilka drobnych prezentów.

 Tony: Jeszcze tylko przy pomocy Hulkbustera przeniosę miśka pod dom

 Jak mówił tak zrobił i misiek stał przed domem, a on wrócił do środka by poczekać na odpowiedni moment by wejść do domu przez komin. Pepper z Rhodeym idzie do auta gdy ich oczom ukazuje się ogromny misiek.

 James: Czy to jest normalne, czy ta inwazja makluan już poszła mu na mózg ?

 Pepper: Tak Rhodey to jest normalne, w pełni normalne nie ma tu nic dziwnego

 James: Tak to tylko przerośnięty miś

 Pepper otworzyła samochód i z bagażnika wyciągnęli prezenty i drobne zakupy. Pepper zamknęła auto i w tym samym czasie zaczął dzwonić do niej telefon.

 Pepper: Tak tatku, kiedy będziesz. Wszyscy już są, no prawie wszyscy, bo brakuje tylko ciebie i Tonego

 Virgil: No właśnie ja w tej sprawie skarbie, bo...

 Pepper: Nie chce słyszeć, że cię nie będzie

 Virgil: Przykro mi, ale masz przyjaciół i Rhodsów nie będziesz sama

 Pepper: Czy pamiętasz kiedy ostatni raz spędziliśmy święta ? Bo ja nie ! Cały czas tylko praca i praca ! Może zamieszkaj sobie w tej swojej pracy

 Wściekła dziewczyna rzuca telefonem w zaspę, a łzy cisną jej się do oczu, a przyjaciel próbuję ją pocieszyć lecz ona go tylko wymija i idzie do domu, w którym idzie do łazienki, po drodze mówiąc, że jej ojca nie będzie. Wszyscy goście zebrali się w salonie, a Pepper płakała w łazience. Nagle słychać hałas dochodzący z komina, okazuje się, że to Tony. Wychodzi cały czarny od sadzy, a wszyscy wybuchają śmiechem. Rozdaje wszystkim prezenty i składa życzenia, ale za nic nie może znaleźć swojej ukochanej.

 Tony: Rhodey gdzie jest Pepper ?

 James: Gdzieś się skryła w domu

 Tony: Czemu ? Coś się stało ?

 James: Dowiedział się, że jej ojciec znów jest w pracy na święta. Przekaż jej telefon jak ją znajdziesz

 Tony: Okej. Tylko pójdę umyć twarz i ręce oraz ściągnąć ten kostium

 Idzie do łazienki i ściąga kostium oraz myje twarz i ręce. Sika, gdy nagle zasłona od wanny odsuwa się.

 Pepper: Tony ?! Co ty tu robisz ?

 Tony: Sikami i miałam zacząć cię szukać

 Pepper: Czyli już mnie znalazłeś

 Tony wchodzi do wanny zasuwając zasłonę i siada na przeciwko Pepper, która ociera łzy z policzków. Chłopak przytula swoją dziewczynę i mówi jej na ucho czułe słówka.

 Tony: Wiesz, że nie lubię kiedy płaczesz

 Pepper: Yhym.. Wiem

 Tony: To uśmiechnij się, dla mnie

 Pepper: Nie mam się z czego śmiać. Czemu jesteś czarny na czole ?

 Tony: Bo wszedłem przez komin

 Pepper: Anthony Edwardzie Stark jak na swój wiek jesteś bardzo głupi

 Tony: A jak podoba ci się miś ?

 Pepper: Skąd taki pomysł żeby dawać mi tak wielkiego miśka

 Tony: Tak jakoś. Chciałem ci pokazać jak bardzo cię kocham

 Pepper: To ciekawe, gdzie ja tą twoją miłość zmieszczę ?

 Tony: Może na razie stać w moim garażu, a jak zamieszkamy razem będzie w naszej sypialni

 Pepper: Czy ty już planujesz ze mną przyszłość ?

 Tony: Yyy... Tak w końcu mamy po 20 lat, jesteśmy ze sobą od 3 lat, więc tak nie raz myślę o naszej przyszłości

 Pepper: Oj Tony jesteś taki słodki, ale nie będzie wspólnej przyszłości jeśli nie zaczniesz dbać o swoje serce

 Tony: Obiecuje ci, że zacznę o nie dbać

 Na twarzy Pepper zagościł lekki uśmiech, a Tony cmoknął ją w czoło. Dziewczyna poprawiła rozmazany makijaż po czym wyszli z łazienki i zeszli do gości. Pepper przechodząc koło stołu wzięła jeden z pierników, którego połówkę ukradł jej Tony, siedli na kanapie po czym Pepper wręczyła mu swój prezent było to ich wspólne zdjęcie. Cmoknął ją w policzek

 Tony: Idziemy się gdzieś przejść ?

 Pepper: Chyba nie wypada zostawiać gości ?

 Tony: Nam wszystko wypada

 Pepper tylko się do niego uśmiechnęła i chwyciła za jego rękę. Ubrali się i wyszli, na dworze padał lekki śnieg, a po mieście chodziły dzieci przebrana za różne postacie jak aniołki, baranki, śmierć, Marię czy też za pastuszków i śpiewały kolędy. Szli wzburz sklepów, aż doszli do restauracji. Zamówili stolik i zamówili spaghetti oraz wino.

 Tony: Czy już ci mówiłem, że wyglądasz dziś przepięknie ?

 Pepper: Nie. Pierwszy raz dziś to z twoich ust, ale mogę słuchać tego bez przerwy

 Tony:  A ja mogę mówić to bez przerwy. Co powiesz na łyżwy ?

 Pepper: Kompletni nie umiem na nich jeździć

 Tony: To cię nauczę

 Kelner podał im zamówienie i zaczęli jeść po czym zebrali się i poszli na lodowisko. Wypożyczyli łyżwy po czym byli już na lodzie. Tony trzymał Pepper za ręce by się nie wywaliła. Powoli przemierzali ślizgom powierzchnie. Dziewczynie szło coraz lepiej, ale jej kolana nadal się trzęsły. Bała się upaść na twardy lód.

 Pepper: Tony nie ! Nie puszczaj mnie !

 Tony: A jak puszczę ?

 Pepper: Ani mi się waż !

 Nie posłuchał jej i odjechał od niej. Przerażona dziewczyna złapała się poręczy, a on zamiast jej pomóc zaczął się śmiać.

 Pepper: Tony ! W tej chwili masz mnie z tond zabrać ! Rozumiesz ?!

 Tony: No już dobrze, nie piekli się papryczko

 Pepper: Jeszcze raz mnie tak nazwij, a pożałujesz 

 Chłopak tym razem posłuchał rozzłoszczonej dziewczyny i podjechał do niej przytulając ją do siebie, po czym pocałował w czoło i pojechali w stronę wyjścia. Przemienili łyżwy na zwykłe buty. Pepper wybaczyła mu ten incydent na lodowisku i poszli do jej domu by pobyć sam na sam, gdyż u Tonego było pełno gości, a u Pepper nikogo, gdyż jej ojciec był  w pracy. Dziewczyna otworzyła drzwi i zaświeciła światło na przedpokoju, a w całym domu panowały egipskie ciemności. Pepper skierowała się do kuchni, a Tony ściągał kurtkę oraz buty.

 Pepper: Chcesz herbaty ?!

 Tony: Tak

 Wstawiła wodę na gaz, gdy poczuła, że ktoś obejmuje ją od tyłu, jak można było się domyślić to była jedyna osoba w domu oprócz niej. Tony rękami zaczął błądzić po jej brzuchu i całować po szyi, ona tylko odchyliła głowę do tyłu i pozwalała mu na pieszczoty. Odwrócił ją ku sobie i wpił w jej usta, gdy czajnik zaczął gwizdać niechętnie oderwała się od jego ust i wyłączyła wodę. Chłopak był z lekka zawiedziony.

 Tony: Wiesz co ? Chyba już nie chce tej herbaty.

 Pepper: Ja też. Idziemy do mnie ?

 Tony: Nawet nie wiesz jak czekałem na to aż to powiesz

 Wziął na ręce podmiot swojego pożądania i zaczął całować, a ona tylko owinęła swoje nogi wokół jego tułowia, a rękami błądziła w jego czarnych włosach. Powoli wchodzili po schodach weszli do pokoju Pepper, zamykając za sobą drzwi. Popchnęła swojego chłopaka na łóżko, gdy do jej pokoju wszedł Virgil.

 Virgil: Pepper !?

 Pepper: Tata ?! Co ty tu robisz ?!

 Tony: Dobry wieczór panie Potts

 Virgil: Witaj Tony. A teraz wracając mógł bym spytać was o to samo. Nie mieliście być u Rhodsów ?

 Pepper: Nie odwracaj kota ogonem

 Virgil: Ja ?! No dobra. Zapomniałem aktówki z biurka i usłyszałem hałasy. Myślałem, że to włamywacz

 Tony: Ale to tylko my

 Virgil: Tony chodź na chwilę, to tylko chwila pogadamy sobie

 Pepper: Tato zostaw mojego chłopaka

 Virgil: Zaraz ci go oddam 

 Zeszli do kuchni. Mężczyzna nalał im po szklance soku i zaczął rozmowę.

 Virgil: Kochasz moją córkę ?

 Tony: Najbardziej na świecie

 Virgil: Uprawialiście już seks ?

 Tony: Nie

 Virgil: A zamierzacie ?

 Tony: Z pewnością tak

 Virgil: Masz prezerwatywy, czy inaczej się zabezpieczacie ?

 Tony: Mam

 Virgil: Zawsze ?

 Tony: Nie zawsze. To by było dziwne gdybym chodził z pudełkiem prezerwatyw

 Virgil: Dam ci dobrą radę. Masz zawsze przy sobie portfel ? Z pewnością. To zawsze miej w nim dwie

 Tony: Na pewno skorzystam

 Virgil: Bawcie się grzecznie, bo ja nie chce być jeszcze dziadkiem. To ja lecę

 Tony: Do widzenia

 Tony wstał i wrócił do Pepper, która na czekała na niego z niecierpliwością. Wszedł i usiadł na łóżku opierając się o ścianę, a dziewczyna siadła mu na uda. Zaczynając zmysłowo całować go po policzkach, ustach i schodząc do szyi.

 Pepper:  To na czym skończyliśmy ?

 Tony: Masz bardzo kościsty tyłek, wiesz ?

 Pepper: Ale ty na niego poleciałeś

 Tony: Co racja, to racja

 Nim się spostrzegła leżała przygwożdżona do łóżka, a chłopak delikatnie całował ją po szyi. Ściągnęła swój sweter i rzuciła gdzieś za łóżko, leżała w czarnej podkoszulce i zaczęła odpinać koszule Tonego. Odpięła ją a jej oczom ukazał się tors chłopaka, który miał już widoczny zarys mięśni. Koszula została rzucona na środek pokoju, podwinął jej koszulkę i ściągnął po czym zaczął całować ją po dekolcie schodząc w dół. Lizał jej brzuch na przemian całując. Czuła się jak w niebie. Spojrzał jej w oczy, które pożądały go jak nigdy do tond. Odpiął jej pasek i guzik w jeansach po woli je ściągając, nie pozostawała my dłużna i zrobiła to samo. Tony zaczął całować ją po nogach zaczynając od kostek idąc do ud. Pepper zaczęła coraz głębiej oddychać, a jej ciało przechodziły przyjemne dreszcze. Chłopak pociągnął jej majtki i odkrył kobiecy skarb. Jego bokserki też znikły lądując na ziemi. Zaczął pieścić jej skarb, na co ona wydawała dźwięki rozkoszy, ale ta prawdziwa miała dopiero nadejść. Jego przyrodzenie miało już na sobie ubranko i gdy dziewczyna była gotowa mógł w nią wejść. Z racji tego, że to był ten pierwszy raz był delikatny, pierwszy raz włożył powoli, wyciągnął go i kilka razy powtórzył to, dziewczyna, zaczęła jęczeć z rozkoszy co tylko napaliło go do dalszych działań. Zmienili pozycje i teraz ona była na górze, zaczął pieścić jej piersi, a dziewczyna chciała by było coraz szybciej, zaczęła krzyczeć z rozkoszy, gdy nadszedł orgazm dziewczyna opadła na nagi tors chłopaka i starała złapać spokojny oddech.

 Pepper: To było cudowne uczucie

 Tony: Zgadzam się z tym w stu procentach

 Pepper: Jesteś najlepszym chłopakiem świata

 Tony: A ty najwspanialszą i najpiękniejszą w całym wszechświecie

 Znów zaczęli się całować po czym owinęli kołdrą i zasnęli. Rano, gdy się obudziła nie było przy niej kochanka, usłyszała tylko dźwięki dochodzące z dołu. Owinęła się kocem i zeszła w kuchni ujrzała Tonego przygotowującego śniadanie. Podeszła do niego i przytuliła od tłu.

 Tony: Dzień dobry kochanie, ja się spało ?

 Pepper: Z tobą cudownie

 Tony: Cieszę się, te święta będą dla mnie niezapomniane

 Pepper: Dla mnie tak samo, to najlepszy prezent jaki mogłam od ciebie dostać

 Tony: Obiecuje, że już na zawsze jestem twój

 Pepper: Właśnie podpisałeś pakt z królową demonów

 Tony: Dla tak pięknego demona zrobił bym wszystko

 Pepper: Zaraz wrócę tylko się ubiorę

 Pepper poszła się ubrać, a Tony położył na stole dwa talerze z jajecznicą i dwa kubki z herbatą na stole. Pepper wróciła do niego i razem zasiedli przy stole jedząc śniadanie.

 Koniec :)

 >>>...<<<

  Koniec świątecznego one shota. Liczę na to, że się spodobał.
Na zbliżające się Święta pragnę wam złożyć życzenia przeżywania Bożego Narodzenia w zdrowiu, radości i ciepłej, rodzinnej atmosferze. Kolejny zaś rok niech będzie czasem pokoju oraz realizacji osobistych zamierzeń.

 Zachęcam do komentowania moich postów, ponieważ dzięki waszym komentarzom wiem co wam się podoba lub nie.

 Możesz napisać też do mnie osobiście na gmailu martusiastrugalla@gmail.com :D

 Jeśli masz pytanie z chęcią na nie odpowiem :D

 Jeszcze raz ZDROWYCH WESOŁYCH ŚWIĄT :D :D :D

czwartek, 17 grudnia 2015

Rozdział 25: Nie zręczna sytuacja

~~~~Perspektywa Pepper~~~~

 Byłam strasznie szczęśliwa i wdzięczna Tonemu za tą odtrutkę, dzięki niemu byłam w pełni zdrowa i bez problemów mogłam korzystać z pierścieni. Przytuliłam go i pocałowałam w policzek, a on zrobił to samo. Ta chwila mogła trwać dla mnie wieczność, ale muszę nadrobić zaległości z czwartku i piątku, a Tony razem ze mną. Odchyliłam głowę do tyłu.

 Pepper: Przydało by się na jutro lekcje odrobić

 Tony: Mamy jeszcze trochę czasu, bo nawet nie ma dwunastej

 Pepper: Ale lepiej już lećmy im wcześniej zaczniemy, tym wcześniej skończymy

 Tony:Okej. Tylko pójdę jeszcze do Furyego

 Pepper: Mogę iść z tobą ?

 Tony: Jasne

 Wyszliśmy ze skrzydła medycznego idąc do głównej części helikariera, gdzie z pewnością zastaniemy szukanej przez nas osoby. I w cale się nie pomyliliśmy, stał na swoim honorowym miejscu i rozmawiał z agentką Hill, pewnie jakieś sprawy TARCZY. Podziękowaliśmy mu i wylecieliśmy z podniebnej bazy. Wróciliśmy do zbrojowni, a ja od razu zadzwoniłam do Rhodeygo czy możemy pożyczyć jego notatki, zgodził się bez problemu.

 ~~~~Perspektywa Tonego~~~~

 Chyba moja odtrutka działa dobrze, bo nie ma żadnych nie pożądanych zmian, no chyba, że dopiero mogą się pojawić. Wyszliśmy ze zbrojowni, ale moje przypomnienie kazało nam tam wrócić. Głupie ładowanie zawsze się trafi w nie odpowiedni moment. Chciałem je przełożyć mówiąc Pepper, że nic mi nie będzie, ale ona się uparła bym został i się naładował. Ona w ty czasie postanowiła pójść po nasze zeszyty by ten czas nie poszedł na marne. Wyszła ze zbrojowni, a ja ściągnąłem koszulkę i podłączyłem implant do ładowania siadając na kanapie, jednak to był dobry pomysł z przedłużeniem kabla przynajmniej nie muszę siedzieć  w kącie. Po kilku minutach wróciła Pepper z książkami i wzięliśmy się za przepisywanie zeszytów, to poszło szybko, bo za wiele nie było. Zostały tylko zadania domowe z matmy i fizyki prościzna skończyłem je po dziesięciu minutach.

 Tony: Okej ja już skończyłem

 Pepper: Woo powinni zapisać cię w rekordach Guinnessa nadrabianie zaległości z dwuch dni w nie całe pół godzinny

 Tony: A ty na czym jesteś ?

 Pepper: Na pierwszym zadaniu z fizyki. Kto w ogóle wymyślił takie przedmioty jak matma i fizyka, to jest bardziej skomplikowane niż czarna magia

 Tony: Nie przesadzaj to jest proste, tylko trzeba zrozumieć

 Pepper: To ja chyba tego nigdy nie zrozumiem

 Tony: To ja ci pomogę. Musisz działać według schematu, który najlepiej ci idzie

 Pepper: Czyli ?

 Tony: Nie musisz zapamiętywać każdego nowego wzoru, możesz korzystać z tych, które już dobrze znasz. To tak jak się włamujesz do systemów FBI, albo TARCZY nie znasz haseł, ale doskonale je obchodzisz

 Pepper: Ale system to prosta sprawa, a to jest fizyka

 Tony: A spróbuj policzyć najpierw jedną część

 Zacząłem po kolei tłumaczyć jej jak w poszczy sposób może zrobić zadanie i udało jej się, sama zrobiła resztę zadań, a moje ładowanie dobiegło końca. Mój zegarek wskazywał, że jest jeszcze przed piętnastą więc mamy jeszcze sporo czasu dla siebie.

 Tony: Idziemy ?

 Pepper: Gdzie ty chcesz iść ?

 Tony: Nie wiem gdzieś się przejść, na spacer, na herbatę

 Pepper: Herbatę równie dobrze możemy zaparzyć sobie w domu.

 Tony: Zaniesiemy twoje rzeczy do domu

 Pepper: Za nim tam dojdziemy to będzie ciemno już jest półmrok, ale niech ci będzie

 Tony: A co boisz się ciemności ?

 Pepper: No, może, trochę.... Tak boje się chodzić po ciemku. Zadowolony !

 Tony: Ależ nie masz się co bać, będę cały czas przy tobie

 Pepper: Obiecujesz ?

 Tony:  Obiecuję, chyba, że mam plan awaryjny

 Pepper: Jaki plan awaryjny ?

 Tony: Wezmę zbroje i polecimy do Ciebie po czym w razie niebezpieczeństwa będę ją miał przy sobie

 Pepper: Jestem za

 Ubrałem zbroję i wylecieliśmy ze zbrojowni lecąc w stronę domu Pepper, było prawie jak za pierwszym razem, gdy zabrałem ją na wschód słońca, na który paczyliśmy ze statuy wolności, nadal ma duże, piękne, karmelowe oczy, nadal waży tyle co nic tylko teraz wie jak się nazywam i jesteśmy parą.

 Pepper: Mówiłam, że zaraz będzie ciemno, ale muszę przyznać, że Nowy Jork wygląda pięknie po zmroku

 Tony: Ale nie jest piękniejszy od ciebie

 Poleciałem wyżej i odsłoniłem twarz by popatrzyć na nią w świetle księżyca. Na twarzy miała cudny uśmiech, a blask księżyca odbijał się w jej oczach.


 ~~~~Perspektywa Pepper~~~~

 Byliśmy w górze, miasto było piękne. Dzięki niemu jest we mnie tyle radości jak jeszcze nigdy dotąd. Odwróciłam głowę w jego stronę i znów zatonęłam w jego błękitnych oczach. Uśmiechnęłam się do niego, a ręką dotknęłam jego policzka i zbliżyłam się by go pocałować, delikatnie musnęłam jego wargi, a on odwzajemniał moje gesty, wylądowaliśmy na jakimś dachu, a tam nasz pocałunek się pogłębił. Po cudownym pocałunku polecieliśmy pod mój dom. Tony złożył zbroję w plecaki i weszliśmy do środka, ojciec jak zwykle był w pracy. Odniosłam swoje rzeczy do pokoju po czym wyszliśmy na miasto. Złapaliśmy się za ręce i szliśmy koło różnych sklepów i kafejek, gdy przez okno zauważyłam Rhodeya i tą uczennicę z naszej klasy, którą miałam w wizji, że Rhodey z nią tańczy miała podajże na imię Olivia.

 Tony: Masz strasznie zimne ręce

 Pepper: Hehe... To u mnie norma, ale zaraz czy to nie Rhodey z Olivią ?

 Tony: Co Rhodey miał randkę i nic mi nie powiedział ?!

 Pepper: Dobra później sobie to z nim wyjaśnisz, a teraz nie przeszkadzajmy im

 Poszliśmy dalej, a mi cały czas wydawało się, że ktoś nas śledzi, odwróciłam się w tył, ale tylko ujrzałam jakiś szybko znikający cień. Teraz miałam już pewność, że moja wyobraźnia nie płata mi figlów.

 Tony: Pepper coś nie tak ?

 Pepper: Coś mi się zdaje, że ktoś nas śledzi

 Tony: I nie tylko tobie

 Weszliśmy w jakiś zaułek i Tony ubrał zbroję

 ~~~~Perspektywa Tonego~~~~

 Ktoś śledził nas od kilku minut, postanowiłem to sprawdzić. W ciemnej uliczce by nikt nie widział założyłem zbroję i nakazałem jej szukać wroga.

 Tony: Komputer szukaj sygnatury wroga

 <Wykryto sygnaturę Maski>

 Tony: Madam Mask, Whitney, ale po co nas śledzi ?

 Pepper: Jaka Madam Mask i co wspólnego ma z tym Whitney

 Tony: Whitney to Madam Mask, musimy uważać, bo jest uzbrojona w broń. Komputerze gdzie znajduje się Madam Mask

 <Madam Mask zniknęła, obecnie zmierza w kierunku swojego zamieszkania>

 Tony: Dobra nie ma jej. Może odprowadzę cię już do domu, tam będziesz bezpieczna, a jutro widzimy się w szkolę

 Pepper: Okej, ale zostaniesz ze mną chwilkę ?

 Tony: A ile ma trwać ta chwilka ? I oczywiście, że z tobą zostanę. Co to za głupie pytanie

 Pepper: Nie wiem. Zostań ze mną do puki mój tata nie wróci. Kocham cię

 Tony: Jeśli chcesz to mogę zostać z tobą do rana

 Pepper: Nie przesadzajmy

 Wziąłem ją na ręce i odlecieliśmy, tym sposobem znów byliśmy u niej. Chyba Pepepr poważnie przejęła się Madam Mask, bo zamknęła drzwi na wszystkie spusty. Nie chciałem jej przestraszyć, ale dobrze, że się zabezpiecza. Poszliśmy do jej pokoju.

 Tony: Przepraszam, nie chciałem cię straszyć Madam Mask

 Pepper: Właśnie uratowałeś mi życie ostrzegając mnie przed nią. Dziękuję

 Tony: Nic ci nie zrobi, a jeśli będzie próbowała to najpierw będzie musiała pokonać mnie

 Pepper: Strasznie zimno tu, a tobie nie jest zimno ?

 Tony: Pójdę nam zrobić herbaty na rozgrzanie

 Pepper: To ja pójdę z tobą, wątpię byś wiedział gdzie, co jest

 Tony: A i jeszcze jedna ważna sprawa, gdyby coś się działo. No wiesz po wstrzyknięciu odtrutki mów mi na tych miast

 Pepper: Jest dobrze, nie martw się

 Zeszliśmy do kuchni zrobić herbatę, po czym wróciliśmy do pokoju. Postawiłem kubki z herbatą na biurku. Pepper siadła na łóżku i okryła się kołdrą.

 ~~~~Perspektywa Pepper~~~~

 Było mi strasznie zimno więc schowałam się pod kołdrę. Wzięłam telefon by napisać do taty, że jestem już w domu, na odpowiedź nie musiałam długo czekać. "Wybacz córuś, że nie mogłem cię przywitać, ale jestem w pracy i najprawdopodobniej będę dopiero rano. Wybacz. Ps. W domu jest zimno bo centralne nam siadło, postaram się to jak najszybciej załatwić".

 Pepper: Z tym, że możesz ze mną zostać całą noc nie żartowałeś ?

 Tony: Nie, a co ?

 Pepper:  Zostaniesz ?

 Tony: Jasne

 Tony usiadł obok mnie, a ja się w niego wtuliłam niczym w poduszkę. Od razu było mi cieplej, aż nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam obudziłam się o 6:30, ale Tonego już nie było, czy on zawszę będzie tak znikał jak ja będę spała, na to wynika. Wstałam i poszłam do łazienki by się ogarnąć. Po kilku minutach z niej wyszłam i postanowiłam zjeść śniadanie. Z lodówki wzięłam drzem i posmarowałam nim kromkę i poszłam się spakować do swojego pokoju. Zostało mi trochę czasu więc włączyłam telewizor i siadłam na kanapie. Dopiero co wstałam, ale najchętniej jeszcze bym sobie pospała naglę moje oczy zamknęły się i usnęłam. Jak się zorientowałam, że śpię było za piętnaście ósma, a autobus dawno już odjechał. Czekał mnie poranny jogging. czym prędzej ubrałam buty i kurtkę, biorąc plecak wybiegłam z domu w pośpiechy zamykając drzwi, że klucze mi wypadły. Zaczęłam biec w stronę Akademii.

 ~~~~Perspektywa Tonego~~~~

 Za pięć ósma, a Pepper jeszcze nie ma. A co jeśli w nocy to nie był pan Potts, tylko Maska i coś jej zrobiła, a może to coś przez odtrutkę, nie, nie, przecież wczoraj mówiła, że wszystko dobrze. Pewnie zaraz się zjawi, a ja za mocno histeryzuje. Nawet nie zauważyłem jak podszedł do mnie Rgodey

 James: Ej, stary co ty tak spięty ?

 Tony: Martwię się o Pepper

 James: A coś jest nie tak ?

 Tony: Wynalazłem odtrutkę, ale nie jestem pewien jak jej organizm na nią zareaguję, a po drugie Whitney, wczoraj śledziła nas jako Madam Mask

 James: Ale, czekaj.. czekaj. Bo ja już nic nie rozumiem

 Tony:Czego nie rozumiesz ?

 James: Po co by cię miała śledzić skoro jesteście razem ?

 Tony: Co ?!

 James: No i złapałem cię na kłamstwie

 Tony: Jakim kłamstwie ?!

 James: Mówiłeś, że w czasie balu będziesz z Pepper na helikarierze, a tym czasem byłeś z Whitney, a ona mówi wszystkim, że dużo się działo i że wróciliście do siebie

 Tony: Co ona wygaduje ?! Przecież ja do niej nie wróciłem !!

 Nagle ktoś dłońmi zakrył mi oczy, odwróciłem i zobaczyłem Pepper, która mnie przytulił,a ja odwzajemniłem gest. Nawet nie wie jak mi ulżyło, gdy zobaczyłem j a całą i zdrową







Pepper:  Kto ? co ? wygaduje ?




 Tony: O Pepper dobrze, że już jesteś










Pepper: Tak jestem, trochę na autobus mi się zaspało




 ~~~~Perspektywa Whitney~~~~




 Miałam pewien plan, ale on chyba nie działa i gdzie ten Happy, no cóż do dzwonka jeszcze kilka minut. Czas zaskoczyć rudzielca i pokazać kto tu jest górą. Podeszłam do Tonego i zaczęłam swoje przedstawienie, które miał potwierdzić Happy, ale go nie ma, ale pewnie na drugiej przerwie już będzie.




 Whitney: Hej Tony, pamiętasz, że dziś mamy randkę




 Tony James Pepper: Co ?!




 Whitney: No nie pamiętasz piątku, twoi nic nie znaczący przyjaciele byli na imprezie Halloweenowej, a my byliśmy razem




 Pepper: Haha... Whitney nie wiem czego ty się nabrała, ale w ten piątek Tony był ze maną




 Whitney: No to chyba coś ci się zdawało




 Pepper: Tony czyż byś się sklonował ?




 Tony: Haha nic takiego sobie nie przypominam, a może ty Rhodey pamiętasz jak się klonowałem




 James: Mi też nic takiego o uszu się nie obiło




 ~~~~Perspektywa Pepper~~~~




 W tej chwili myślałam, że umrę ze śmiechu, że niby Tony z nią, w piątek haha. Zadzwonił dzwonek trzeba było się ogarnąć i iść na lekcje. Na pierwszej lekcji były zajęcia teatralne, na którym podajrzę ćwiczymy wyobraźnie.




 p.Daniels: Dobrze dzieciaki dobierzcie się w pary. Dziś będziemy ćwiczyć wyobraźnie. Jedna osoba mówi słowo, a druga tworzy do tego słowa krótkie zdanie.




 Moją parą był Tony, Rhodey ze swoją Olivią, a nasza kochana, naćpana Whitney była z Happym. Pani Daniels wpisała temat i zaczęła chodzić między nami słuchając co mówimy. Przecież jak usłyszy nasze zdanie to się załamie, akurat gdy do nas podeszła udało nam się powiedzieć coś mniej głupiego niż wcześniej




 Pepper: Kucyki Pony




 Tony: Rainbow Dash kopnęła piłkę, która minęła Pinkie Pie i wpadła prosto do bramki




 Pepper :Haha nie wiedziałam, że to oglądasz




 Tony: Czasem mi się zdarzyło




 Reszta lekcji minęła w radosnym klimacie, ale zaraz po niej była fizyka, a po fizyce matma dwie okropne lekcje  to pod rząd.

piątek, 11 grudnia 2015

Rozdział 24 : Przypadkowe odkrycie



~~~~Perspektywa Pepper~~~~

 Spałam chyba około godziny, przebudziłam się po tym jak ujrzałam zbrojownie, nie wiedziałam na początku co się dzieję. Wstałam z kanapy i ujrzałam śpiącego na fotelu Tonego wzięłam koc by go okryć. Jak spał wyglądał strasznie uroczo, ale gdzie jest Rhodey, spojrzałam na zegarek było po dziewiątej więc pewnie wrócił do domu. Podeszłam do swojej torby by wyciągnąć telefon i sprawdzić czy nie mam żadnych nowych wiadomości, było kilka od taty, nic szczególnego pytał tylko kiedy będę w domu. W końcu przydało by się wrócić i przygotować do szkoły w końcu jutro szkoła. Siadłam na obrotowym krześle by posłuchać radia i włamać się na nie, które raporty policyjne, ale nawet tam nudy. Podłączyłam słuchawki do telefonu i zaczęłam słuchać muzyki, gdy do zbrojowni wszedł Rhodey z dwoma miskami płatków.
James: Widzę, że Tony zasnął
Pepper: Nie ogląda powieki
James: Co to znowu za złości ?
Pepper: Jakieś !
James: Spokojnie, ja tylko przyniosłem wam śniadanie
Pepper: Dziękuję i przepraszam, po prostu po tej misji nie mogę się odstresować
James: Spokojnie to zrozumiałe, że jesteś zestresowana, ale już wszystko dobrze możesz wyluzować
Pepper: Ok, postaram się. I jeszcze raz dziękuję. Mam pytanie ?
James: Tak ?
Pepper: Co czułeś jak Reaper przeciął cię kosą ?
James: Jak mnie przeciął nic. Jak bym normalnie zasną, ale próba bolała jak diabli
Pepper: A na czym dokładniej polegał ten test ?
James: Na zapanowaniem nad bólem, musiałem zmierzyć się ze swoim największym koszmarem jakim jest utrata Tonego, jest on dla mnie jak brat
Pepper: Wiem jesteście ze sobą bardzo blisko
James: Tak. Idziesz ze mną do domu, mojej mamy nie ma możemy coś pooglądać w telewizji, a jak Tony się obudzi to do nas dołączy
Pepper: Dzięki, ale wolę zostać z nim tu
Rhodey postawił miski na stoliku obok kanapy i poszedł do domu. No cóż chyba czas przerwać drzemkę naszemu geniuszowi. Podeszłam i lekko poszturchałam go w ramię, ale on nic tylko odwrócił się w drugą stronę, ale ja się tak szybko nie poddam koniec spania, szturchnęłam go mocniej, ale znów żadnych skutków, o nie tak się nie będziemy bawić. Zaczęłam go gilgotać, a jednak coś czuł, bo się uśmiecha.
Pepper: No już Toneczku pora wstawać
Tony: Śpię
Pepper: Znalazła się śpiąca królewna
Tony: Yhym
Pepper: A jak mam obudzić tą księżniczkę ?
Nic mi nie odpowiedział tylko się uśmiechnął. Ja już wiem o co mu chodzi i tak łatwo tego nie dostanie. Nalałam do kubka wodę i postanowiłam zrobić mu małą kąpiel. Stanęłam, opierając się na oparciu i lekko przechylając kubek zaczęłam wylewać mu wodę na głowę. Gdy poczuł, że coś mu ścieka od razu wstał na równe nogi. A ja gdy ujrzałam go w tych mokrych, oklapniętych włosach nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.
Tony: Pepper zwariowałaś, jestem cały mokry !!
Pepper: Jakoś musiałam obudzić śpiącą królewnę
Tony: Jakoś w bajkach książę inaczej budził księżniczkę !!
Pepper: Ale ja napisałam własną historię śpiącej królewny
Tony: A może ja napiszę ciąg dalszy
Pepper: Co ?!
Tony: Księżniczka w odwecie za to, że książę oblał ją wodą i zniszczył super, fajny fryz nalała do kubka wodę i teraz oboje byli mokrzy
Pepper: Tony ?! Odłóż ten kubek
Tony: Ty jakoś nie odłożyłaś
Pepper: No dobra przepraszam, a teraz ładnie proszę odłóż ten kubek
Tony: A jeśli nie odłożę ?
Pepper: No kochanie nie bądź taki
Tony: No dobra, choć się teraz przytul do swojej księżniczki
Tony odłożył kubek i rozłożył ręce bym się do niego przytuliła. Podeszłam do niego i przytuliłam się. I to był błąd, bo on tylko uśpił moją czujność. Sięgnął po kubek z wodą i wylał mi na głowę. Tak chce się bawić, no to proszę bardzo, wzięłam miskę. Wzięłam z miej garść namokniętych płatków i rzuciłam w niego, najwięcej rozprysło się na klatce piersiowej i kilka płatków przykleiło mu się na brodzie, ale znów nie pozostawał dłużny i zaczął atakować mnie nabojami płatków, miałam je dosłownie i w przenośni wszędzie później w moje ręce wpadł jakiś sok, a w jego cola. Po zakończonym sporze kleiliśmy się jak muchy do lepu.
Pepper: Okej mi się już skończyła amunicja
Tony: Tak samo jak mi
Pepper: Czyli koniec wojny, przyznaje byłeś godnym przeciwnikiem księżniczko
Tony: Ty też książę. Cały się kleje po tym soku
Pepper: Ja mam wszędzie płatki i włosy oblane colą
Tony: No to chyba musimy się wymyć
Pepper: To chyba najmądrzejsze słowa jakie dzisiaj powiedziałeś, tylko trzeba jakoś zdobyć moje rzeczy, bo moje te co miałam są na helikarierze
Tony: Znajdę ci coś w mojej szafie, a później polecimy na helikarier.  Trzeba będzie zmierzyć ci poziom palladu
Pepper: No to chodźmy
Za nim wyszliśmy ze zbrojowni Tony zbliżył się do mnie i popatrzył mi prosto w oczy po czym zbliżył usta do moich i namiętnie pocałował. Pocałunek trwał do puki nie zabrakło nam powierza, jeszcze raz popatrzyliśmy w sobie w oczy.
Tony: Słodko wyglądasz z tymi płatkami we włosach
Pepper: A ty z tymi ulizanymi włosami
Wziął mnie na ręce mimo moich protestów i wyszliśmy ze zbrojowni.
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Wyniosłem Pepper ze zbrojowni i zaniosłem pod drzwi domu. Roberty nie było, gdyż miała sprawę w sądzie, a Rhodeygo nie było, dziwne. Otworzyłem drzwi i puściłem Pepper przodem zamykając za nami drzwi. Ściągnęliśmy buty, a ja odwiesiłem nasze kurtki i weszliśmy do salonu, po czym na górę do mojego pokoju. Pozwoliłem jej wybrać sobie jakieś ubrania.
Tony: Wybierz coś z mojej szafy, a ja już pójdę się umyć
Pepper:  Okej, mogę wziąć co chcę ?
Tony: Tak, no to zostawiam cię z moją szafą
Pepper: Haha dzięki
Poszedłem do łazienki biorąc czyste ubrania.
~~~~Perspektywa Rhodeygo~~~~
**kilka minut wcześniej**
 Siedziałem w salonie oglądając jakiś film, gdy zadzwoniła do mnie Olivia, moja pierwsza dziewczyna. Kochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Zaprosiłem ją na bal po czym zostaliśmy parą, jest naprawdę cudowna, piękna i mądra.
Olivia: Hej kochanie, przyjdziesz do mnie, pójdziemy na spacer
James: Okej zaraz będę
Olivia: To czekam, całuski
James: Do zobaczenia
Jak najszybciej ubrałem się i wyszedłem z domu. Tony chyba ma swoje klucze, a jak coś będzie dzwonił. Byłem już pod domem Olivii, zadzwoniłem dzwonkiem, a drzwi otworzyła mi pani Jonson.
James: Dzień dobry pani Jonson ja przyszedłem do Olivii
P.Jonson: Witaj James, zaraz zejdzie, wejdź proszę
James: Dziękuję
P.Jonson : Olivia James przyszedł !
Olivia: Już idę !
Zeszła na dół, ubrała kurtkę i buty po czym wyszliśmy i poszliśmy w stronę miasta, przez park. Postanowiliśmy iść do naszego ulubionej kawiarni Everyman Espresso. Zmówiliśmy po ciastku z malinami i małej kawie i zaczęliśmy rozmawiać.
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
Tony się mył, a ja szukałam coś do ubrania w jego szafie, miał naprawdę świetne ciuchy, a zawsze widzę go w koszulce i jeansach, jak by koszulę go gryzły. Z tego co widzę to bardzo lubi czerwony, bo ma pełno czerwonych ubrań. Wybrałam czarne spodenki i białą bluzkę. Siadłam na łóżku i zaczęłam przeszukiwać telefon, przeglądałam zdjęcia, było tam pełno zdjęć z Orlando razem z Laurą. Nie zauważyłam nawet jak Tony wszedł do pokoju. Musiałam w końcu skontaktować się z Laurą. Ciekawe jak tam w Orlando.
Tony:Okej. Już jestem w łazience masz ręczniki
Pepper: Dobra to idę się umyć
Tony: Drugie drzwi po lewej
Pepper: Dzięki
Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, we włosach miałam pełno płatków, więc wzięłam się z wybieranie ich, po czym weszłam pod prysznic, dokładnie je myjąc. Po kilku minutach wyszłam, ubrałam się i wróciłam do pokoju Tonego, który przeglądał mój telefon, czy on dostał na to pozwolenie, nie, nie dostał. Przystaną na zdjęciu, które nie spodziewanie zrobiła mi Laura, gdy rozmawiałam z jej mamą czy może u mnie nocować.
Pepper: Pozwoliłam ci przeglądać moje zdjęcia ?!
Tony: Prześlesz mi  te zdjęcie ?
Pepper: Po co ci ?
Tony: Słodko na nim wyszłaś
Pepper: Na serio ?
Tony: Yhym.. no wyślesz ?
Pepper: No okay
Wysłałam mu zdjęcie, o które prosił, siedzieliśmy oglądając jego zdjęcia, więc skorzystałam z okazji i też chciałam jego zdjęcie, które chyba zrobione było, gdy się tego nie spodziewał. Zdjęcie się przesyłało, gdy w mój brzuch zaczął burczeć, zaczęliśmy się śmiać, bo za chwilę brzuch Tonego także zaczął się odzywać.
Tony: Chyba pora coś zjeść
Pepper: Przed chwilą nasze śniadanie mieliśmy na sobie
Tony: Skąd w ogóle w zbrojowni wzięły się płatki ?
Pepper: Rhodey przyniósł jak spałeś
Tony: Aha. No to chodźmy do kuchni
Pepper: Jestem tuż za tobą
Zeszliśmy do kuchni, a Tony wyciągnął z lodówki wszystko co potrzebne do zrobienia kanapek. Zrobiliśmy wspólnie kilka kanapek, a ja zalałam herbatę po czym udaliśmy się do salonu by je zjeść. Dorwałam pilota i zaczęłam skakać po kanałach, aż natrafiłam na jakiś film, który wydawał się być ciekawy, ale znudził mi się po kilku minutach i znów postanowiłam podokuczać Tonemu, zaczynając od dźgania palcem w ramię. Oczywiście on długo nie pozostawał dłużny, chwycił mnie za rękę i pociągnął i leżałam na jego kolanach, a on zaczął mnie gilgotać. Jak ja tego nienawidzę.
Pepper: Tony przestań
Tony: Co tam mówisz ? Nie słyszę, za głośno się śmiejesz
Pepper: Nie gilgocz
Tony: A może magiczne słowo ?
Pepper: Hokus pokus
Tony: A jakieś inne ?
Pepper: Czary mary
Tony: Przykro mi czarownico, ale to nie te słowa
Pepper: Ja ci zaraz pokaże czarownicę
Tony: Zamienisz mnie w ropuchę ?
Pepper: A nawet i w coś gorszego
Tony: Już się boję. Wielka czarownica z Oz Pepper Potts
Pepper: Ooo ! Przegiąłeś
 Wyrwałam się z jego objęć i powaliłam na łóżko wskakując na jego tułów i teraz to ja go gnębiłam, a on śmiał się niepohamowanie, gdy nagle zlecieliśmy z łóżka i teraz bez gilgotania śmialiśmy się w niebo głosy. Po kilku minutach śmiech już trochę opadł.
Tony: Możemy już lecieć na helikarier ?
Pepper: Tak, chodź przyznam, że polubiłam te twoje ubrania
Tony: A ja jednak wolę cię w twoich
Pepper: Ty byś się chyba cieszył jak bym chodziła w samej bieliźnie
Tony: Nom
Pepper: Świntuch ! Z tobą gorzej niż z dzieckiem !
Tony: Oj wiem, wiem. A teraz ubieraj się lecimy
Pepper: Gotowa
Tony: Nie będzie ci zimno w tych spodenkach, może idź poszukaj jakiś spodni
Pepper: Dam radę
Tony: Żebyś mi tylko chora nie była
Tony ubrał kurtkę i wyszliśmy z domu do zbrojowni by udać się na helikarier. Lecieliśmy już w górę, gdy po wylocie ze zbrojowni ogarnęło mnie lodowate powietrze, a jednak miał trzeba było ubrać dłuższe spodnie, dolecieliśmy na helikarier i weszliśmy do skrzydła medycznego. Znalazłam swoją torbę z rzeczami i poszłam do łazienki by się przebrać. Znów na sobie miałam sweter z serce i jeasy. Wyszłam z łazienki, a w tym czasie podszedł do mnie Tony.
Tony: Przyłóż tu swój palec
Pepper: Okej
Tony: Lekko zakuję. Muszę pobrać krew by zbadać poziom palladu
Pepper: Auć !
Tony: Już, dziękuję byłaś bardzo grzeczną pacjentką. Proszę plasterek
Pepper: Znalazł się lekarz od siedmiu boleści
Tony: Jestem tylko twoim lekarzem
Pepper: Czuję się tym faktem zaszczycona, a teraz pozwól, że popatrzę się na miasto
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Pobrałam krew i mogłem zbadać poziom palladu, gdy jedna z probówek mi się zbiła. Zbierając ją z podłogi kawałki szkła przeciąłem się jednym z nich. Przejściowo szukając plastra popatrzyłem na poziom palladu we krwi Pep, z każdym kolejnym użyciem poziom zatrucia wzrasta, ostatnio wynosił 29 %, a dziś już 49%. Gdy zakładałem plaster, kilka kropel krwi wleciało do probówki z jej krwią, najpierw zmienił się kolor teraz nie była czerwona, a błękitna i to nie koniec niespodzianek poziom zatrucia zmalał wynosił tylko 15%, co oznacza, że lekiem na zatrucie palladu jest kylid z mojej krwi. Teraz mogłem całkowicie uzdrowić Pepper, wystarczy, że zmieszam i wszcznę. Do probówki wcisnąłem jeszcze trochę mojej krwi, aż poziom palladu wynosił 0%. Podszedłem do Pep mówiąc, że znalazłem rozwiązanie była strasznie szczęśliwa tym faktem. Delikatnie wstrzyknąłem jej odtrutkę po czym ponownie zmierzyłem poziom, wynosił 0%








czwartek, 3 grudnia 2015

50 twarzy Pepper Potts - one shot

Drodzy czytelnicy z okazji 2000 wyświetleń na blogu mam dla was one shota o 50 twarzsch Pepper inspirowany 50 twarzami Greya :) I innymi rzeczami i mam nadzieję, że wam się spodoba. Nie ponoszę odpowiedzialność z powodu złego zrozumienia treści. Można się zastanowić czy zamiast cudnego prezentu pod choinkę nie poprosić o wizytę u psychologa/ psychiatry. No to miłego czytania :D :D

Tony

Był piątek około godziny trzynastej razem z Rhodym siedziałem w zbrojowni. Postanowiłem zająć się ulepszaniem Mark II by być gotowy na wszystko. Na ramionach zamontowałem wyrzutnie mini rakiet, oczywiście nie obeszło się bez ulepszenia mocy repursorów i dołożenia do tego ataku sonicznego oraz wzmocniłem pancerz, by był twardszy. Jeżeli dobrze myślę to powinien przetrwać starcie z naprawdę dużym autem i wyglądać jak nowy. Praca nad zbroją bardzo mnie pochłonęła, Rhody coś do mnie gadał, ale ja nie słyszałem, więc postanowił grać w grę, ostatnie ulepszenia i mogę zacząć wgrywać program. Skończyłem ulepszać zbroję, gdy w zbrojowni rozległ się alarm. Sprawdziłem co się dzieje, okazało się, że komputer wykrył moc makluan i to dosyć daleko z tond, same dolecenie zajmie mi kilka godzin więc najwcześniej wrócę w sobotę wieczorem. Założyłem zbroję do której wcześniej przesłałem informację.

Rhody: To na pewno dobry pomysł ? Nawet jej nie przetestowałeś, a co ja mam powiedzieć mamie

Tony: To teraz ją przetestuję, a ty na pewno coś wymyślisz oraz nic nie mów Pepper

Rhody: Okej, ale jak będzie wkurzona to ci się oberwie

Tony: Chyba to zniosę. No to do zobaczenia.

Rhody: Do zobaczenia i uważaj na siebie

Tony: Jak zawszę

Wyleciałem ze zbrojowni, czeka mnie długa podróż do Ekwadoru. Nie chciałem nic mówić Pepper, bo nie chciałem jej martwić, już samo to, że jest moją dziewczynom jest dla niej zmartwieniem. Mimo to, że nie raz da mi popalić to i tak ją kocham, ponieważ wiem, że to robi z miłości do mnie, ale zawsze udaje mi się ją udobruchać. Leciałem już drugą godzinę, a czekała mnie jeszcze drugie tyle, całą moc dawałem do silników by znaleźć się tam przed Mandarynem, na szczęści drogę umilała mi rozmowa z Rhodym, na początku było bez matkowania, ale niańka w pewnym monecie musiała się włączyć.

Tony: Jak masz mi tak matkować to ja się rozłączam.


Rhody: Ja się tylko martwię

Tony : Nie masz o co się martwić, zdobędę pierścień i wracam 

Rhody: A jeśli Mandaryn cię zaatakuję ?

Tony: To jestem na to przygotowany. Ok za jakieś pół godziny powinienem być na miejscu

Rhody: Jest trzecia nad ranem i ty masz zamiar go znaleźć, ja jestem padnięty

Tony: Wiesz Einstein spał tylko trzy godziny rocznie

Rhody: Ale ty nim nie jesteś

Tony: Wiem jestem od niego sto razy mądrzejszy

Rhody: Ta i skromniejszy

Tony: A jak !

Gadałem jeszcze z Rhodym piętnaście minut, gdy biedak zasnął w fotelu. Doleciałem do Ekwadoru, i postanowiłem rozejrzeć się na jego "pustkowiach", bo najczęściej w takich miejscach znajdują się świątynie. Była już czwarta, mój przyjaciel spał w najlepsze, a ja rozglądałem się za makluańską świątynią. Chyba ją dostrzegłem, dziwne, że mojego kumpla Gena jeszcze nie ma, czyżby jego systemy znajdywania pierścieni zawiodły. No cóż lepiej dla mnie. Podleciałem do miejsca, w którym znajdywała się świątynia. Bingo ! Wszedłem do środka świątyni, w którym znajdował się pierścień kontroli umysłu. Aktywowałem test, który szybko przeszedłem, dziwne, że Mandaryn się jeszcze nie zjawił. Włożyłem pierścień do komór transportowych i wyleciałem z świątyni. Muszę się spieszyć, bo będę mieć przepierdolone u Pep. Byłem nad samym środkiem Ekwadoru, gdy dostrzegłem nie bezpieczeństwo, a byli to moi starzy znajomi Unicorn i Killershraik, terroryzowali miasto, musiałem coś z tym zrobić. Podleciałem do nich i jeden z drugim oberwał z repursora po czym oddałem ich w ręce policji. Po kilku godzinach byłem prawie w Nowym Jorku, gdy zadzwoniła do mnie Pepper.

Tony: Hej kochanie, co tam u ciebie ?

Pepper: Ja ci zaraz dam kochanie !

Tony: Co to za złości ?

Pepper: Ty się jeszcze pytasz, nie wiem dlaczego nazywają cię geniuszem

Tony: Bo nim jestem

Pepper: Bo fartem odgadłeś ile to jest 2+2

Chyba już wie o mojej potajemnej misji, oj będę mieć przerąbane. Pewnie dopadła Rhodyego i jej wszystko wyśpiewał.

Rhody

Czekałem na Tonego przez ten cały czas w zbrojowni. Zacząłem się nudzić i grać w grę, gdy usłyszałem jak komora się otwiera, a z niej wychodzi Tony. Zaczęliśmy gadać o przebiegu całej akcji i dziwić się, bo coś za łatwo poszło. Po czym zaczęliśmy żartować z różnych rzeczy. Usłyszeliśmy jak ktoś wpisuje kod, a po chwili do zbrojowni weszła wkurwiona Pepper i zaczęła wrzeszczeć.

Pepper: Jak mogliście mi nie powiedzieć, że lecisz na jakąś durną misję !!

Tony: Zdobywałem pierścień. A ty skąd wiesz ?

Pepper: Pokazywali cię w wiadomościach idioto !

Rhody: Przypał !

Pepper: Zamknij ryj Rhods bo jak ci przypierwiastkuję to zbiór zębów wyjdzie ci po za nawias

Tony: Spokojnie, wynagrodzę ci to

Rhody:  Słodka i miła, a pięścią by zabiła

Pepper: Ugh!! Chyba coś mówiłam

Rhody: Dobra stary wy sobie wyjaśnięcie a ja pójdę pouczyć się z historii







   
Tony: Rhody nie zostawiaj mnie z tą diablicą

W ostatniej chwili wybiegłem ze zbrojowni unikając lecących we mnie narzędzi. Ta dziewczyna to zło wcielone, współczuje Tonemu, jak on może ją kochać ?!

Pepper

Rhody wybiegł ze zbrojowni, a ja zostałam sam na sam z naszym geniuszem. Kocham go, ale w pewnych momentach mam ochotę go zabić. Mógłby mi chociaż powiedzieć, że leci, a nie wszystko w tajemnicy trzymać.

Pepper: No Toneczku teraz dopiero pokażę ci diablicę

Tony: Bardzo jesteś zła ? Ale wiesz, że cię kocham ?

Pepper: I to nie wiesz jak bardzo

Tony: Będzie bolało ?

Pepper: Zależy od obrażeń, które odniosłeś

Tony: Nie odniosłem

Pepper: To dobrze

Nie wiem co on ma takiego w sobie, ale  wystarczy, że coś powie, dotknie, uśmiechnie czy tylko go zobaczę czy wykona jakiś inny gest, cała złość na niego znika. No jak to mówią miłość wszystko wybacza. Teraz miałam ochotę poczuć smak jego ust. Nie namyślając się długo rzuciłam się na niego. Nogi miałam teraz owinięte wokół jego tułowia, a on mnie trzymał, zaczęłam go całować, odwzajemnił gest i pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Odwrócił się w stronę sofy, nadal mnie całując. Siadł, a ja teraz siedziałam na jego kolanach, przodem do niego. Pocałunek trwał na dal, jego ręce zaczęły błądzić po moich placach, a on teraz całował mnie po szyi. Poddawałam się jego pieszczotą. Położył mnie na sofie i nadal pieścił, gdy w zbrojowni z powrotem zjawił się Rhody.

Rhody: Ups.. To ja wyjdę

Tony: Rhody !! Co ty tu robisz ?!

Rhody: Chciałem sprawdzić czy wszystko dobrze, ale widzę, że tak

Pepper: Było dobrze do puki nie wszedłeś. To ja już pójdę 

Tony: Nie Pepper zostań !

Tony

Próbowałem ją zatrzymać, ale nic nie powstrzymywało rudzielca, wyszła. A Rhody przewracał się ze śmiechu. Było nam tak dobrze, a pan niania wszystko zepsuł.

Tony: Dzięki stary, bardzo !

Rhody: Powstrzymałem cię przed błędem. Myślę, że nie chcesz jeszcze babrać się w pieluchach

Tony: A może chce !

Rhody: Będziesz miał jeszcze nie jedną okazję by sobie poigrać z rudą. 

Po pół godzinie postanowiłem polecieć do Pepper by z nią porozmawiać. Chyba właśnie wyszła z pod prysznica, bo była w samej bieliźnie. Zapukałem w okno, przestraszyła się odwracając w stronę okna. Widząc mnie owinęła się w ręcznik i podeszła otworzyć

Tony: Dzień dobry kochanie

Pepper: Tony ! Co ty tu robisz ?!

Tony: Przyszedłem do swojej dziewczyny

Pepper: Nie możesz używać drzwi jak normalni ludzie

Tony: Owszem mógłbym, ale po pierwsze dziwne by było jakby Iron Man pukał do drzwi jakiegoś domu. A po drugie gdybym tak nie zrobił nie zobaczyłbym twoich ślicznych majteczek


  
Pepper: Świnia ! A to nie dziwne, że Iron Man przylatuje pod okno i włazi przez nie
A teraz wyjdź, bo chce się przebrać
Tony: Muszę ?!

Pepper: No, raczej

Tony: A nie mogę się odwrócić tyłem ?

Pepper: Jak nie będziesz się odwracać

Tony: Słowo

Siadłem do niej tyłem na łóżku. Nawet nie wie jaką miałem ochotę się odwrócić, ale dałem jej słowo. Po chwili poczułem jej ręce oplatające mnie od tyłu. Przytuliłam mnie i szepnęła mi do ucha, że mnie kocha po czym cmoknęła mnie w policzek. Odwróciłem się do niej i pociągnąłem do siebie, że usiadła mi na kolanach. Chciałem ją pocałować, ale powstrzymała mnie.

Pepper: Chyba powinieneś już iść 

Tony: A nie mogę jeszcze zostać ?

Pepper: A jak mój tata wróci ?

Tony: To schowam się do szafy

Pepper: Hahha Wariat i za to cię kocham, ale leć już, bo Roberta nie da ci spokoju

Tony: No dobrze, dobrze to ja już idę. Kocham cię

Pepper: Do zobaczenia geniuszu. Słodkich snów.

Tony: Proszę. Słodkie sny mam tylko wtedy, kiedy jesteś obok

Pepper: Ale ty będziesz się tłumaczył mojemu ojcu

Pepper

Znów mu uległam, muszę przestać mu na to pozwalać. No skoro tu jest to się z nim pobawię jak z sześciolatkiem, czyli w berka. Kocham te grę. Powoli do niego podeszłam, gdy byłam blisko, najpierw uśpiłam jego czujność. Po czym go klepłam i zaczęłam uciekać, a on mnie gonić.

Pepper: Berek !

Tony: Osz ty ! Zaraz cię dorwę

Pepper: Ele ele dudki Tony jest wolniutki !

Tony: Ja ci pokażę wolniutkiego !

Po chwili nie gonił mnie Tony, ale zbroja, co za oszust. Po chwili leciałam w zbroi z powrotem do swojego pokoju. Zbroja otworzyła się choć ja włączyłam opcję ochronną. Głupie ekstremis, nie było o nim mowy.

Tony: Berek słoneczko !

Pepper: To nie fair użyłeś ekstremis

Tony: Nic nie mówiłaś, że nie mogę go używać

Zaczął mnie gilgotać, a ja mam straszne gilgotki. Po chwili leżałam na dywaniku wijąc się ze śmiechu i próbując odepchnąć Tonego, by przestał mnie gilgotać. Udało mi się, przewróciłam się na brzuch by się uspokoić i złapać spokojny oddech. Gdy usłyszałam jak mój tata wchodzi do domu. Wepchnęłam Tonego do szafy mówiąc by był cicho. Tony siedział w szafie, a ja złożyłam jego zbroję w plecak i wybiegłam przywitać się z tatą.

Pepper: Hej tatku ! Co tam ?

Virgil: Hej skarbie. Co to za śmiechy i hałasy w twoim pokoju ? Ktoś u ciebie jest ?

Pepper: Hałasy, śmiechy ? Nikogo nie ma tylko film oglądam i spadła mi książka z biurka

Virgil: Film powiadasz

Pepper: Tak film. Ej gdzie ty idziesz ?

Virgil: Idę sprawdzić czy nikogo nie przetrzymujesz w szafie

Pepper: Co to za pomysł by przetrzymywała kogoś w szafie ? pff

Virgil: Bo słyszałem jak ją zamykasz

Kurde Tony jest w szafie i tata zaraz go odkryje, jestem już w grobie. Weszłam za tatą do mojego pokoju. Tata trzymał już za uchwyty do szafek by ją otworzyć, a mi serce podchodziło do gardła. Nikogo tam nie było ani jego ani plecaka czyżby odleciał, ale okno jest zamknięte. Gdzie on się podział, no nic dobrze, że zdążył uciec. Z zamyśleń wyrwał mnie mój ojciec.

Virgil: No nikogo nie ma, zwracam honor. Zjesz coś ?

Pepper: Nie przed chwilą jadłam

Tak po raz kolejny skłamałam. Jestem złom córką. Tata jeszcze rozglądnął się po pokoju jak by czegoś szukał i wyszedł. Z ulgą opadłam na łóżko, myślałam, że Tonego już tu nie ma lecz przeżyłam szok gdy wypełznął z pod mojego łóżka.

Tony: Myślałem, że już nigdy nie wyjdę z pod tego łóżka  

Pepper: Tony, przez ciebie kiedyś zawału dostanę

Tony: Spokojna głowa ocalę cię. Chyba, że wolałaś by odkrył mnie w szafie

Pepper: W sumie masz rację, nie chciałabym wynosić trupa

Tony: Co ?!

Pepper: Haha żartuje. A skąd wiedziałeś, że będzie chciał zajrzeć do szafy

Tony: Usłyszałem jak mówi, że idzie zajrzeć

Pepper: A jak ty to tak szybko zrobiłeś ?

Tony: Mówiłem, że pokaże ci wolniutkiego

Znów ten głupkowaty uśmieszek, jak ja nie raz miałam ochotę go mu zedrzeć z tej jego słodkiej buźki. Co Pepper on ma ryj nie buźkę... Ta nie zwykle przystojną buźkę... jejku Pep co on z tobą robi, gdzie ta wredna, obrażająca wszystkich Pepper Potts. Czyż by odeszła zakochując się w Tonym. Leżeliśmy oboje byliśmy zamyśleni, ja gdy skończyłam moje myśli gdzie podziała się stara Pepper spojrzałam na myśliciela leżącego obok mnie.

Pepper: O czym tak rozmyślasz ?

Tony: O tej całej akcji w Ekwadorze, czy nie poszło za łatwo

Pepper: Może i poszło, ale w krótce wróci i musimy być gotowi



   
Tony: Tak musimy, chcę żebyś była bezpieczna

Pepper: Gdy jesteś obok zawsze czuje się bezpieczniej

Tony: Ale nie zawsze jesteś. A to wszystko przez to, że większość złoczyńców wie kim jestem.

Pepper: Nie martw się na zapas. Chodźmy lepiej już spać

Tony: Ale ja nie mogę. Zawsze gdy wieczorem do ciebie dzwonie i mówię dobranoc, ty idziesz spać, a ja wymykam się do zbrojowni, bo nie mogę zasnąć, gdy tylko zamykam oczy koszmary z przeszłości powracają, wypadek, ataki Mandarna, jak cię porywają



Pepper: Spokojnie jestem przy tobie.

Tony: Wiem kochanie, zawsze jesteś

Pepper: I zawsze będę. To teraz spróbuj zasnąć

Tony: Dobrze, ale jak coś się wydarzy ?

Pepper: Nic się nie wydarzy

Uspokoiłam Tonego i wkrótce zasnął, a ja tuż po nim, spokojnie przespaliśmy całą noc. Nic się nie wydarzyło. Obudził mnie odgłos zamykanych drzwi. Pewnie tato wychodzi, spojrzałam na zegarek śpiącego Tonego. Za chwile miała być szósta. Po cichu wyszłam z pokoju kierując się ku toalecie, cza było się ogarną. Przemyłam twarz, po czym nałożyłam krem nawilżający i pomalowałam rzęsy. Zabrałam się za rozczesywanie włosów po jakiś piętnastu minutach wyszłam z łazienki, miałam zamiar iść do kuchni zrobić jakieś śniadanie. Weszłam do kuchni i kolejny szok Tony smaży naleśniki, no normalnie ideał. Nie dość, że przystojny i mądry to do tego umie gotować.

Tony: Dzień dobry kochanie

Pepper: Hej misiu, nie wiedziałam, że umiesz gotować

Tony: Jakoś na razie nie miałem okazji się wykazać. Mam nadzieję, że lubisz naleśniki

Pepper: Uwielbiam

Skończył smażyć i położył na stole dwa talerze z naleśnikami. Zaczęliśmy zajadać naleśniki, jego naleśniki były przepyszne. Chciałam umyć naczynia, ale nie pozwolił mi. Odpychaliśmy na wzajem od blatu. Ustaliliśmy, że razem będziemy myć. On myje, a ja spłukuję z piany i do suszarki. Dostałam od niego z piany, nie pozostawałam dłużna, oblałam go wodą. Wyrwał mi szlauf kuchenny i byłam cała mokra, choć broniłam się rękami twarz też była, zaczęłam rzucać w niego pianą, po czym dorwałam się do szlaufu i teraz on był cały mokry. Przytulił mnie i posadził na blacie. On też był mokry. Zaczęliśmy się całować po czym spojrzałam na kuchnie i zaczęłam się śmiać.

Tony: Z czego się śmiejesz

Pepper: Bo czeka nas sprzątanie kuchni

Tony I co w tym śmiesznego ?

Pepper: Bo ja będę siedzieć sobie w tym miejscu, a ty podłogę wycierać 

Tony: I co z tego będę miał ?

Pepper: Będziesz mógł się przebrać i wymyć, choć teraz miałeś kąpiel hahah

Tony: Yhym. A coś więcej ?

Pepper: Hym.. co tylko chcesz ?

Zaczęłam się chichrać i wpadłam do zlewu. Z czego jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać, a Tony razem ze mną. Pomógł mi wyjść ze zlewu i usiadłam na podłodze i zwijałam się ze śmiechu. Tony na początku próbował mnie uspokoić, ale sam nie mógł i zaczął tarzać się obok mnie. Swoimi ubraniami starliśmy prawie połowę podłogi. Tony wytarł resztę, A po chwili kuchnia śliniła. Tony poszedł się umyć, zaniosłam mu rzeczy i czysty ręcznik. On był w łazience, więc ja zamknęłam się w swoim pokoju i przebrałam. Zeszłam do salonu i włączyłam telewizor, po kilku minutach dołączył do mnie Tony. Oglądaliśmy jakiś film, który zanudził mnie do tego stopnia, że zasnęłam, a jak się obudziłam Tonego już nie było.