Muzyka

środa, 8 czerwca 2016

Rozdział 29: Spojrzeć w twarz śmierci



Gene

Cały czas podróżuje po tych cholernych wymiarach i nic, pustka, jestem w 18 wymiarze, czyli jeszcze 2 i się wydostane i zemszczę się na Iron Manie i jego bandzie. Dotychczas chodziłem samotnie, ale potrzebowałem w razie wypadku kogoś kto mnie ochroni. Przekupiłem te durne dusze, że jak się wydostanę to ich też uwolnię. Hahha głupie, dają się tak łatwo nabrać.


Pepper

Spałam sobie słodko w moim ciepłym łóżeczku, gdy mój telefon zaczął dzwonić. Ugh... zabije, uduszę, zakopie i jeszcze wiele innych rzeczy. Obróciłam się w stronę szafki nocnej by wziąć telefon. Na wyświetlaczu pojawiła się Whitney.

Pepper: Halo ?

Whitney: Hej Pepper pamiętasz o imprezie ?

Pepper: Jakiej imprezie ?

Whitney: No u mnie. Dziś wieczorem. Będzie Super !! Aaa!

Pepper: Whitney !! Moje uszy !

Whitney: Przepraszam, ale strasznie się cieszę

Pepper: Tak ja też. Do zobaczenia

Rozłączyłam się, przewróciłam na drugi bok i próbowałam zasnąć, ale mój telefon znów zaczął dzwonić. Tym razem był to Tony

Pepper: Lepiej się streszczaj nie mam humoru

Tony: Chciałem się spytać czy masz ochotę na lody ?

Pepper: Nie !

Tony: Ze mną nie pójdziesz ?

Pepper: Tak z tobą nie pójdę

Tony: Za późno, bo już jestem

Pepper: A ja jestem nie ogarnięta

Tony: Piętnaście minut ci starczy ?

Pepper: Nie

Tony: Odmierzam czas od teraz. Start !

Pepper: Nienawidzę cię

Tony: Też cię kocham.

Rozłączył się, a ja wywlekłam się z łóżka i poczłapałam do szafy, na dworze nie wydawało się być aż tak zimną. Z szafy wyciągnęłam szare jeansy, koszulkę z w czarno-białe paski z czerwonymi ustami na środku i do tego czarną bluzę na zamek. Kosmetyczka i biegiem do łazienki. Szybko zrobiłam codzienny makijaż ubrałam się, schowałam telefon do spodni i pobiegłam ubierać buty. Dzwoni telefon, dzwoni Tony. Hah zgadłam !

Tony: Już ?

Pepper: Buty ubieram

Tony: Ok

Pepper: A co cię na lody wzięło ?

Tony: A tak jakoś, a nie mogę zaprosić dziewczyny na lody ?

Pepper: Możesz, możesz, ale ja spałam

Tony: Śpiąca Królewna

Pepper: Dostaniesz

Tony: Dobra, dobra wyłaź

Z powrotem schowałam telefon i wyszłam. Tony chodził w kółko i wyglądał jak nudzący się pięciolatek, zaraz, zaraz przecież on właśnie nim jest. Złapałam go za rękę i poszliśmy w stronę miasta. Jedno muszę przyznać Nowy Jork jest piękny wczesną wiosną. Dotarliśmy do kawiarenki, gdzie sprzedawali lody, a mi coś nie pasowało w zachowaniu Tonego. Zamówiliśmy lody i usiedliśmy.

Pepper: No dobra, co się dzieje ?

Tony: Czy od razu musi się coś dziać ?

Pepper: Dziwnie się zachowujesz

Tony: Po prostu mam jakieś dziwne, złe przeczucie, że coś złego się wydarzy

Pepper: Nie wiadomo co by się działo, ale do kiedy jesteśmy razem jest dobrze i się nie przejmuj

Tony: Postaram się

Pepper: A teraz uśmiech i jemy

Skończyliśmy jeść lody, gdy także mnie też ogarnęło dziwne uczucie, a jeśli to nie jest bez podstawne i na serio ma się coś wydarzyć i to nic przyjemnego.

Tony: Pepper ?

Pepper: Tak ?

Tony: Teraz ty masz dziwną minę

Pepper: Tak, bo muszę dzisiejszą noc spędzić u Whitney

Tony: A jednak

Pepper: Tak. Wiesz co może ja bym może już poszła się szykować ?

Tony: Ok. To pójdę cię odprowadzić

Pepper: Spoko

Zapłaciliśmy za lody i wyszliśmy. Do prawdy miałam dużo czasu, bo aż 4 godziny, ale zawsze więcej niż mniej.

Tony: Do zobaczenia

Pepper: Do zobaczenia

Tony

Pożegnałem się z Pepper i poszedłem do zbrojowni, bo miałem mnóstwo poprawek w zbroi.
Nim się spostrzegłem minęły 2 godziny, a w zbrojowni zaczął wyć alarm.

Tony: Co się dzieję ?

<Nieznana sygnatura w ilości 3 osób przemieszcza się po mieście w pobliżu Stark Internasional>

Tony: No to lecimy to sprawdzić

<Radzę naładować implant >

Tony: A ja radzę mi nie matkować, bo przerobię cię na automatyczny otwieracz do puszek !

Ubrałem zbroję i wyleciałem ze zbrojowni. Byłem nie daleko firmy, ale nic takiego nie widziałem.

Nagle poczułem, że owija mnie coś. Były to bicze Whiplasha

Whiplash: Witaj Iron Manie

Tony: O witaj, wiesz jak się stęskniłem !

Iron Monger: O ! naprawdę

Usłyszałem głos, aż skóra ścierpła mi, bo dobrze znałem ten głos. Znałem aż za dobrze był to Obadiash. Nagle poczółem porażenie, a na ekrnie pojawiły mi się ostrzeżenia o nadmiernej energii. Utworzyłem pole siłowe i wydostałem się z biczy, ale wpadłem na Titanium Mana, który mnie unieruchomił. Nie mogłem się uwolnić, już wiem jak czuła się piłka na ostatnim w-fie. Dostałem syfonem energetycznym, a zaraz potem Monger przywalił mi, że przez krótki czas nie mogłem się pozbierać

Pepper

Gdy byłam już gotowa wyszłam z domu kierując się do Whitney. Za co bóg mnie tak pokarał, że muszę tu być. Nie chciało mi się nic, ale w końcu przyszłam tu trochę pomyszkować, a więc pora zacząć.

Pepper: Mogę do toalety ?

Whitney: Ta, jasne u góry

Pepper: Dzięki

Weszłam na górę i znalazłam pokój Barbie. Dobra jak bym była wydoroślanym łbem to gdzie bym miała jakiś notes czy coś. Pod łóżkiem, tak jestem dobra mam pamiętnik. Zaczęłam czytać, ale nie zdążyłam, bo Whitney zaczęła mnie wołać. Szybko zaczęłam robić zdjęcia i wysyłać do Starka.
Nadeszła noc, a ja nie mogła zasnąć...









niedziela, 5 czerwca 2016

Dzień Dobry. Powracam !!




Witajcie z powrotem :)

Wiem dawno mnie nie było, ale powracam do bloga. Szczerze mówiąc trochę się stęskniłam za pisaniem i przeżywaniem przygód z naszymi bohaterami. I jeszcze raz bardzo was przepraszam, że musieliście tak czekać szczególnie Anne Katari, która przez ten cały czas pytała się o IMAA, a więc już dziś można spodziewać się rozdziału .

Nadal nie wiem jak to będzie z notkami, bo szczerze mówiąc mam ograniczony dostęp do laptopa,(tylko lekcje) ale jak mogę to czerpie jak najwięcej by tu coś napisać.

Dziękuję tym co wytrwali w mojej przerwie i nie zapomnieli :)

sobota, 26 marca 2016

Zawieszony !

Hej. Za pewne czekasz na kolejny rozdział... Ale na razie go nie będzie. To nie tak, że pozostawiam bloga to, to co nie ! Po prostu nie mam jak go pisać, a na telefonie nie piszę się tak dobrze. Od czasu do czasu będzie pojawiać się na blogu coś w stylu "Ona jest bronią" czy "Gdy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze" jeśli nie przeczytałeś to zapraszam do przeczytania :) A i jeszcze jedno jeśli nie znudziły ci się moje opowiadania z imaa to zapraszam na wattpada. Pojawiło się tam moje nowe opo pt. "My hero" zapraszam do poczytania :D

piątek, 11 marca 2016

Ona jest bronią




Ehrem...ehrem...a więc dziś kokejna "bajka". Mam nadzieję, że dobrze przyjmujecię moje historyjki. Przepraszam, że tak długo nie pojawiają się rozdziały...



Pepper jak zwykle po szkole samotnie nudziła się w domu.  Tony razem z Rhodeym grali w gry i nie za bardzo przejmowali się co robi ruda. Pepper pawała wielkim uczuciem do Tonego,  wiedziała, że są przyjaciółmi. Tony sam nie wiedział co do kogo czuje.  Przez to, że został on wychowany przez samego siebie, bo jego matka zmarła,  a ojciec zamknął się w firmie.
Wiedział jedno w chwili zagrożenia najbardziej obawiał się o Pepper,  ale czy to można nazwać miłością?
Nikt tak naprawdę nigdy nie wiedział co siedzi w głowie geniusza,  ale najbliżej była Pepper.  To prawda, że Rhodey był jego najlepszym kuplem,  ale i tak o swoich problemach wolał rozmawiać z Pepper ona tylko potrafiła zrozumieć go. Nie raz nawet bez słów.
Po sprawdzeniu wszystkich systemów Tony z przyjacielem wyszli ze zbrojowni. Wszystko wydawało się byc w porządku, lecz nic nigdy nie będzie po naszej myśli, a szczególnie, gdy świat knuje przeciwko tobie, a szczególnie Justin Hummer, który właśnie uzganiał z Duchem plan.
Mianowicie Justin dowiedział się kim jest Iron Man po ostatnio stoczonej walce, gdy Tonemy odleciał hełm.  Od tego czasu byl pod stałą obserwacją Ducha.
Zadaniem Ducha było dowiedzieć sie jaki jest jego najsłabszy punkt.
Duch cały czas siedział w zbrojowni, a gdy wyszli miał pole do swobodnego działania.
Podszedł do głównego komputera i podłączył  pendrajwa ktorego dostał od Hummera. Dzieki niemu swobodnie dostał się do wnętrza miał wszystko na talerzu teraz wystarczylo wgrać wirusa dzieki czemu Hummer będzie miał dowodzenie nad zbrojownią.
Wszystkie pliki miał już dostępne Justin,  a na jego twarzy pojawił sie szatański uśmiech.
Postanowił działać dyskretnie,  zabawić się uczuciami całej trójki,  gdyż wcześniej duch powiedział mu, że młody Stark jest bardzo blisko z ruda dziewczyną.
Hummer sprawdził jakie ma możliwość okazało się, że zbrojownia moze sterować zbrojami, ale nie wszystkimi, bo główna ma mocne zabezpieczenia.
Ale to mu nie przeszkadzało na pierwszy ogień postanowił wziąść dziewczynę,  bo watpil by na Rhodesie zadziałało tak jak na Potts.
Wysłał jej następnego dnia wiadomość podszywajac sie pod Tonego by się spodkali.
Pepper nic nie podejrzewając poszła w umówione miejsce czyli na szkolne boisko. Wydawało jej się to dziwne, że chciał sie spodkac w sobotę w pobliżu szkoły,  ale wiedziała ze Tony ma różne pomysły.
Hummer na miejsce spotkania wysłał Ducha.  Gdy dziewczyna dotarła na miejsce zdziwiła sie ze jej przyjaciela jeszcze nie ma.
Usiadła na trubunach i postanowiła poczekać, gdy tuż za nią z pod trybun wyłonił sie Duch.
- O proszę, proszę jak miło, że przyszłaś
- Duch?  Co ty tu robisz ?!
- Nie wiem czy ty tak jak ja, ale ja zawsze przychodze na spotkania
- Ale jak to? -nic nie rozumiała
-głupia,  naiwna,  mała dziewczynka.  Tak łatwo da się tobą manipulować.

Pepper zaczęła uciekać i w pośpiechu wybrała numer Tonego, ale za miast głosu przyjaciela w słuchawce usłyszała Justina.
- Haha myślisz, że nam uciekniesz,  mam dowodzenie nad całą zbrojownia i kontaktami więc moge kontrolować każdy twoj kontakt.  Mozesz dzwonic do upadłego do wszystkich, a i tak dozwonisz sie do mnie
-Pacan!
-Oj nie ładnie tak wyzywać, a szczególnie, że teraz bedziesz na mojej łasce
- Chyba śnisz
-Doprawdy- z nikąd przed nia wyrusł Duch

Zabrał dziewczynę i zniknął.
Gdy dziewczyna już widziała wszystko była w wierzowcu Hummera.
Tony nie świadom niczego właśnie kierował się do zbrojowni.
Wpisał kod i nic nie wyglądało na to że ktoś tu grzebal.

Postanowił lecieć na patrol bo komputer nie wykazywał żadnych kłopotów.  Lecąc zauważył jadące jednostki policji i polecił za nimi.  Zatrzymały się pod bankiem gdzie Maggia postanowiła wykraść nie małą sumkę.  Po powiedzieniu się akcji i zaaresztowaniu Maggi wrócił do zbrojowni zastanawiajac sie czemu komputer nic nie wykryl.

Odpowiedz była jasna Hammer wszystko zablokował.
Hummer wiedząc ze domyślenie Starkowi co się stało trochę zajmie więc mógł sie zająć dziewczyną.
-Co ty ode mnie chesz?
-Nie od ciebie tylko Starka,  chce zaatakować go najwieksza bronią,  trafic w jego najsłabszy punkt
-Wybacz, ale nie rozumiem Cię
- Ty jesteś tą bronią,  on cię nie skrzywdzi
- Haha bardzo śmieszne, ale ja tez mu nic nie zrobie
- To sie jeszcze zobaczy
Na przywiazaną do krzesła dziewczynę opuściła sie szklana tuba, a z dochodzacych do niej rur wydobył się jakiś gaz. Mial on za zadanie zmienić ją w  posłuszną mu istotę.
Po skonczonej juz fazie zmiany Pep dał jej pierwsze rozkazy i włączył alarm w zbrojowni.
Pepper z wyglądu się nie zmieniła,  ale nic nie pamiętała. W głowie miała by spełnić rozkaz.
Na miejsce przyleciał Iron Man, a gdy zobaczył Pepper zamurowało go.
 -Witaj iron manie,  twoj czas właśnie się skonczyl- przemowiła swoim głosem
-Pepper co sie stało?!
- Nic głombie lepiej mów paciezyk, bo to twoja ostatnia szansa. Twoj czas jest krótki, niepoliczony.
Dziewczyna wyrwala lampe uliczną i z calej siły walła w punkt który ma zniszczyć.
Walka toczyła się tylko ze strony Pepper,  Tony tylko się bronił nie używał nawet pola by nie poradzić jej prądem ani by ją nie odrzuciło.
Nagle pojawił sie Tytaniu Man.
-Haha co nie skrzywdzisz swojej przyjaciółeczki
-Coś Ty jej zrobił? !
- Powiedzmy, że zmieniłem ją w posłuszną mi żywą broń do zabijania
-Zapłacisz mi za to- krzyknął Tony
Pepper biła się w swojej głowie nie chciała skrzywdzić Tonego przecież go kochała, ale przez zmiane nie mogła wyjść jej dusza na zewnątrz.
Zbroja Tonego jaki i on byla w opłakanym stanie.
Pepper zdolala na chwile przebić się przez narzuconą jej wolę, ale nie na długo w tym czasie Tony unieruchomił ją, ale to nie powstrzymywało jej przed zrealizowniem celu.
Gdy już miała wykonać ostatni ruch czyli wyrwać implant zawiesiła się
-Wyjdz ze mnie! - Zaczęła krzyczec sama do siebie
Ale znów zła strona pokonała dobrą .
-Na czym my to skończyliśmy, a tak jakieś oststnie życzenie?
T t tak -  wypowiedział z trudem oddychając

- Słucham
-Zniszcz go- powiedział niecierpliwy Hummer
Dziewczyna suchajac Justina wycelowała pięścią w twarz, ale słabego Starka stać było na to by jeszcze odsunąć się i trafiła w asfald, a on ostatkami sił zaczał gadać.
- Nigdy nie myślałem, że ktoś był by w stanie wykorzystać ciebie przeciwko mnie.  Żałuję ze wcześniej nie moglem powiedzieć, że cie kocham
Dziewczyna znów zawiesiła się, a Hummer tracił cierpliwośc.

-Zamknij ryj,  a ty wykończ go w końcu
-Nie,  nie mogę!
Dziewczyna poczuła w głowie wielki ból i zaczeła sie zwijać.
Walczyła ze złą stroną.  Tony całkiem nie wiedział co sie dzieje.
Hummer podszedł do niego i podniósł go za kark do góry.
- Co ty zrobiłeś!! Ona miała być mi posłuszna!
Ja nic Pepper to Pepper jej nikt nie jest w stanie kontrolować. Ona się nie da, jest silna.
Oboje usłyszeli przerazliwy krzyk dziewczyny.
Nagle z ust dziewczyny wyszczelił zielony dym który wszysko zakrył co znajdowało się w obrebie kilometra.
Hummer poczuł,  że nie może się ruszać,  a Stark opadł na ziemie i zaczął łykac powietrze.  Pepper była juz sobą.
Ale tylko umysłowo.
Jej stan fizyczny był taki sam. Bez problemu przebila ręką zbroje Hummera
- Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał kogoś skrzywdzić lub kontrolować to...
-To co? -  poczuła w sobie dłoń ducha
- Duchu wyciągnij z niej te brudne łapy - Tony mierzył w niego z rekawicy
-Haha co ty chcesz mi zrobić ledwo na nogach stoisz
Pepper wyciagla reke z Hummera a ten padł.
Nie miała wyjścia była w sytuacji bez wyjścia. Albo Duch zabije ją i Tonego albo zginie Duch i ona.
Pepper była już gotowa przebić siebie i Ducha, gdy ten nagle padł, a ona była wolna i Duch nic nie zrobił. Ręka jak w nia weszła tak wyszła.
Tony zdołał tak strzelić by Duch sie w niej nie materlizował.
Dziewczyna szczęśliwa z powodu, że ona i Tony żyje podbiegła do niego i się przytuliła.
Tony zemdlał w jej objeciach,  ale na szczescie tylko z wycieczenia, a nie z poważniejszych przyczyn.
Dziewczyna zabrała go do zbrojowni.  Po kilku godzinach obudził się i widział Pep
-Ale ja miałem dziwny sen Hummer cie porwał..
- To nie był sen
- Nie, to wszystko prawda
- Yhym. Tony mogę Cię i coś spytać
-Śmiało
-Jak wtedy mówiłeś, że żałujesz, że wcześniej nie mogłeś powiedzieć mi,że mnie kochasz to było na prawdę czy w ten sposób chciałeś mnie bo wiesz...
-To była prawda, bo ja myślę, że ja naprawdę Cię kocham
-Ooo Tony to chyba najsłodsze słowa jakie od Ciebie usłyszałam
Uśmiechnął się do niej, a ona tylko się do niego przytulila.
Koniec :)

niedziela, 6 marca 2016

" Gdy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze"

Tak, tak wiem za miast rozdziałów dodaje coś innego, ale nie mam nastroju do pisania akurat tego rozdziału, a ta "bajka" jest tak o by dać ślad,  że jeszcze żyje.  Bajka została wymyślona podczas jednej z wieczornych pogadanek z Anią :-). Zapraszam do czytania. 

Tony jak zawsze w swojej zbrojowni szukał kłopotów. Rhodey miał randkę z kochanką, a Pepper złościła się na Tonego, bo sla niego ważniejszy był blaszak.  Kopneła kubeł z całej siły, że wyleciał przez okno, które nie zamknęła i kosz spadł na głowę Whitney. Rozwścieczona blondyna zaczęła nawalać w dzwonek do drzwi,  gdy Pepper w swej pięknej główce obmyśliła jak jeszcze bardziej uprzykrzyć życie jędzy z jednym zębem. Z kuchni przelotnie zawinęła bitą śmietanę i gdy otworzyła drzwi blondynka prosto w twarz dostała śmietaną. Tony namierzył dziwną sygnaturę, której nie miał nigdzie zapisanej, więc jak najszybciej wskoczył w swoją zbroję i poleciał to sprawdzić. Na miejscu okazało się, że to Whiplash z nowymi rękoma i biczami. Tony zaczął z niego żartować co rozjuszyło wroga. 
-Przestań sobota żartować puszko! - krzyknął do Iron Mana
-Bo co zlejesz mnie niczym Christof swoją dziewczynę w 50 twarzach Greya- znowu zaczął żartować 
-Zaraz się przekonasz - rozpoczęła się walka. 
Whiplash zaczął atakować swoimi biczami.  Iron Man nie miał nawet chwili by się obronić. Biczownik rzucał nim o wszystko i raził prądem. W tym czasie do zbrojowni przyszła Pepper,  która rozprawiła się z Whitney i usłyszała krzyki z komputera. To był Tony. 
- Tony! Co jest?! 
-Whiplash wrócił 
-Co?! Zaraz ci pomogę! 
-Nie! Pep to niebezpieczne! 
-Daj spokój jesteśmy drużyną 
-Nie. Jesteś... Dla... Mnie... Zbyt ważna 
-Tak samo jak ty dla mnie
Tony powoli tracił siły jego trzy żebra były połamane i utrudniały mu oddychanie. Jego twarz była we krwi i zaczynał już nią pluć. 
-Tony!? Tony jesteś?! 
-Tak, spokojnie... daję radę 
-Właśnie widzę! Nie ma co! Lecę do Ciebie 
-Pep nie!!! 
-Nie ma nie! 
... Kilka minut później... 
-Pepper? - powiedział cichym głosem 
-Tak? - odpowiedziała równie cicho 
-Nie... daje już...rady-powiedział ledwo łapiąc powietrze 
- Tony!! Tony!! nie! nie! nie! Mów do mnie. Proszę - jej oczy napełniły się łzami,  a po policzku spłyneła jedna, samotna. 
Wrzaski dziewczyny nie na wiele się zdały, stracił przytomność.  Pepper szybko założyła zbroję i niczym torpeda poleciała na miejsce walki. Z całej siły unibemu walła w Whiplasha,  który poleciał w jakiś budynek.  Pepper wzięła szybko chłopaka na ręce i chciała jak najszybciej znaleźć się z nim w szpitalu,  ale Biczownik się nie poddawał. Gonił ją na swojej pile tarczowej i co chwilę atakował. Starała się unikać jak najwięcej ataków. Kilka razy już spadła, ale udało jej się dolecieć do szpitala i zawiadomić Rhodeyego.  Dr. Yinsen zabrał Tonego na operację,  a Pepper poleciała zmierzyć się z wrogiem. Rhodey dotarł do szpitala, gdy w tym czasie Pepper próbowała pokonać Whiplasha. Dostawała od noego mocne ataki, cały czas obrywała i zaliczała twarde lądowania nie miał dla niej litości.  Kilka razy udało jej się w niego uderzyć, ale moc w zbroi spadła i miała już tylko rezerwy. Jednak to nie w stylu Pepper się poddawać, przyżekła, że nie podda się dla Tonego, Rhodeyego, ojca i dla samej siebie. Po ciężko stoczonej walce udało się Pep unieruchomić lewą stronę Whiplasha i biczownik nie mógł się sprawnie poruszać. Ostatnie resztki mocy użyła na unibeam i zniszczyła Whiplasha.  Opadła,  nie mogła się ruszać,  czuła ból w każdym kawałku ciała.  Ledwo widziała, próbowała nie zamykać oczu, nie chciała zasypiać, biła się ze własnymi odczuciami,  lecz okazały sie silniejsze,  pogrążyła się w ciemnościach. Ostanie słowa które wpłynęły z jej ust brzmiały "To dla ciebie. Kocham Cię Tony" 
Czy umarła? 
Nie. To nie w stylu rudej. 
Operacja Tonego powiodła się i leżał w sali pod aparaturą,  a Rhodey czuwał przy nim.  Nagle telefon Tonego zaczął dzwonić.  Rhodey spojrzał na niego. To był komunikat ze zbrojowni, że zbroja Rescue jest wyczerpana, a w środku znajduje się użytkownik i jest ciężko ranny. Rhodey wybiegł ze szpitala kierując się do zbrojowni, założył zbroję i poleciał po nią.  Na miejscu zobaczył porozwalane części Whiplasha i zbroję Rescue,  która była w dramatycznym stanie. Zabrał ją do szpitala. Lekarze walczyli o jej życie,  liczyła się każda minuta, ale miała dla kogo walczyć.  Miała Tonego i wspaniałego przyjaciela Rhodeyego. Lekarze powoli tracili nadzieję na uratowanie dziewczyny lecz ona sama się nie poddawała. Nagle jej serce przestało bić,  teraz wszystko leżało w rękach lekarzy,  ona chciała wrócić, ale sama nie może, lekarze muszą jej w tym pomóc.  Dr. Yinsen zalecił adrenalinę i słaby strzał z defiblatora. Udało się dziewczyna do nich wróciła.  Kończyli już zszywać jej rany,  które miała na brzuchu i przywieźli ja na sale pooperacyjną. Tony wzbudził się i Rhodey wszystko mu opowiedział. Chłopak chciał jak najszybciej zobaczyć swoją bohaterkę.  Do sali wszedł dr. Yinsen i nic nie stawało na przeszkodzie by mógł zobaczyć się z Pepper,  ale ona po operacji była jeszcze nie przytomna,  a może wszystkim tylko się tak zdawało. Chłopak wszedł do sali.  Doktor razem z Rhodeym czekali przed. Tony podszedł do łóżka dziewczyny i złapał ją za rękę 
-Boże święty to cud,  że żyjesz i mam Cię przy sobie,  jesteś wariatką,  narażałaś się bez przyczyny,  mogłaś stracić życie.  A ja nie jestem tego wart, ale wiedź, że Cię Kocham 
Pocałował dziewczynę w czoło i gdy miał już wychodzić usłyszał jej słabiutki głosik. 
-Ja Ciebie też 
Tony nie dowierzając spojrzał w stronę łóżka i zobaczył podnoszącą się z trudem Pep. Dziewczyna była obolała nie tylko po walce i dopiero co skończonej operacji,  ale po strzale z defiblatora była przytomna i wszystko czuła. 
-Ty, ty już się obudziłaś! 
Dziewczyna tylko nie wyraźnie się do niego uśmiechnęła i wyciągnęła ku niemu ręce jak małe dziecko by ją przytulił. Przytulił ją, a ich usta złączyły się w pocałunku. 
KONIEC... 

piątek, 26 lutego 2016

LA


Hej zostałam nominowana do LA przez Ankę :) I teraz odpowiem na te pytania :D

1. Jesteś Otaku
Tak jestem otaku :D

2. Jakie masz swoje ulubione hobby ? Dlaczego akurat te ?
Hehe ja lubie wiele rzeczy i nie wiem jakie dokładnie jest moje hobby. Uwielbiam cztać książki, ale tylko takie które mi się spodobają :) a jestem nie co wybredna :) ale tkaże kocham pisać tego bloga. Lubie tez krytykować, oceniać itd. filmy moim ostatnim przypadkiem był "Tytanik", którego kompletnie nie rozumiem. Może ktoś mi powie w komentarzu dlaczego ludzie lubią "Tytanika" :)

3. Uczysz się jakiś innych języków po za tymi w szkole ? Jeśli tak to jakie ?
Nie, nie uczę się jezyków oprócz tych w szkole :P

4.  Czym dla ciebie jest wena ?
Wena to dla mnie wszystko we wszystkim potrafie znależć inspirację, np. ostatnio wpadłam na pomysł do opo krojąc ziemniaka :D

5. Potrafisz żyć bez pisania ?
Nie, zdecydowanie nie potrafie, choć na moim blogu notki teraz żadko się pojawiają, ale to tylko z powodu zepsutego lapaka :(

6. Co najczęściej lubisz robić ?
Hym.. lubię rozmawiać z różnymi osobami czy też pisać :) wygłupiać się ze znajomymi i chodzić na długie spacery :D lubię często słuchać muzyki i podśpiewywać do nich choć wcale nie umim śpiewać xD

7.  Jaki jest twój ulubiony kolor ?
Czerwony <3

8. Co najczęściej czytasz ? O jakiej tematyce ?
Jeśli chodzi o blogi to o naszym kochanym blaszaku, a jeżeli książki to fantasy :D


9. Jaki ostatnio oglądałaś film ? Poleciłabyś go innym ?
Heh trudno odpowiedzieć, bo ostatnio oglądam bardzo dużo filmów, ale wczoraj oglądałam Fantastyczną Czwórkę 2 [2007] i Sędzie [2014] i oby dw gorąco polecam. No chyba, że juz oglądaliści, ale można drugi raz :)

10. Masz rodzeństwo ? Jeśli tak, żyjesz z nim w zgodzie ?
Tak mam rodzeństwo, młodszego brata Kamila ;/ i nie żyjemy ze sobą w zgodzie non stop o wszystko się kłucimy i lejemy

11. Jakie plany na przyszłość ?
Szczerze nie mam planów, bo wszystko może nagle się zmienić. Narazie mam plan do jakiej szkoły pójdę :D " Nikt nie zna przyszłości więc głópotą jest bać się nieznanego" - Yoh Asakura, Shaman King :D :D

12. O czym teraz myślisz ?
Heh jak zawsze o blaszaku :P

13. Jaki serial lubisz najbardziej ? (może być film animowany, czy bajak )
Hym.. Na wspólnej, Jak wytresować smoka :D Imaa

14.  Spotkałaś się kiedyś z anime ? Jakim ? 
Uuu.. z tego co pamiętam to Naruto, Shaman King, Cross Ange, Death Note i Fullmetal Alchemist

15. Co powiesz o Iron Man: Armored Adventures ?
Kocham, uwielbiam, szaleje na tym punkcie :D

16. Natknełaś się kiedyś na jakiś komiks ?
Żeby to jeden był :D Lubię komiksy :D

17. Do jakiego przedmiotu w szkole jesteś wrogo nastawiona ? Dlaczego ? 
Heh.. do historii :D po prostu nie lubie, bo tak :D

18.  Bez czego nie wyobrażasz sobie życia ? 
Bez internetu i wszystkim co z nim powiązane czyli bloga, filmów, które uwielbiam :D fb itd. oraz przyjaciół :*

19. Co czujesz gdy budzi cię budzik wcześnie rano ?
złość, jestem śpiochem i lubię długo spać. Najchętniej bym go rozwaliła, ale powstrzymuję mnie fakt iż jest to mój telefon :D

20. Co byś zrobiła gdybyś była ostatanią istniejącą osobą na Ziemi ? Poleciałabyś na Marsa ?
Na początku pewnie bym się cieszyła, zero denerwujących ludzi, zero kolejek, zero stresu, ale w pewnym momęcie zabrakło by mi do kogo się odezwać więc poleciałabym na Marsa w poszukiwaniu przyjaciela, a może oni naprawdę istnieją, mieszkają w kraterach są zieloni lub pomarańczowi ? a może i kolorowi *.* i chodują marchewki dzięki czemu z zielonych ludków jak zjedzą marchewkę stają się pomarańczowi, a jak truskawkę to czerwoni, a gdy jedą śliwki to stają sie fioletowi :D :D

No Anno odpowiedziałam na wszystkie twoje pytania, a ja nominuję wszystkich którzy to przeczytają/ zobaczą a pytania te same co moje :D a odpowiedzi na blogach lub w komach :D :D  




sobota, 20 lutego 2016

Rozdział 28: Nowa sytuacja





~~~~Perspektywa Tonego~~~~


Nadale nie mogłem uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałem od Pepper, Whitney nagle chce stać się jej wielką przyjaciółką. Nie mogłem skupić się na tym co mówił profesor, próbowałem przejrzeć plan Whitney, ale za nic nie wiedziałem o co jej może chodzić. Najpierw od samego początku uprzykrza Pepper życie, biją się, dokuczają, zabierają sobie rzeczy i chowają po całej szkole, a teraz co blondyna o tym wszystkim zapomniała ? Przewróciłem zeszyt na ostatnią stronę i postanowiłem zaplanować nową zbroję, a raczej ulepszyć starą, bo za bardzo przyzwyczaiłem się do jej wyglądu, ale jest nadal za słaba. Zacząłem rysować, gdy Pep znudzona lekcją postanowiła mi podokuczać i podźgać mnie ołówkiem po plecach.



Tony: Pepper możesz przestać próbuję rysować


 Pepper: No, ale mi się nudzi ta lekcja jest do kitu


 Tony: To nie możesz pogadać z Olivią siedzi tuż obok, albo po prostu zająć się czymś, no nie wiem..


 Pepper: Niee ja chciała bym pogadać z tobą, a Olivia za bardzo zafascynowana jest wykładem profesora


 Tony:  To też posłuchaj


 Pepper: Ty sobie żarty stroisz ?!


 Prof.Klein: Panno Potts co to za wrzaski


 Pepper: Przepraszam profesorze, to się już nie powtórzy


 Prof.Klein: Mam taką nadzieję, a teraz proszę siądź


 Pepper:  To twoja wina


 Szepnęła mi nad uchem siadając na swoim miejscu, a ja teraz zająłem się dokończeniem projektu zbroi. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek i wyszliśmy z klasy, zauważyłem, że Pepper jeszcze nie wyszła, więc zaglądnąłem za nią do klasy. Pakowała książki do torby, które rozsypały jej się na podłogę. Chciałem podejść i pomóc pozbierać, ale już Whitney pomogła pozbierać. Odwróciłem się tylko i poszedłem pod klasę muzyczną, gdzie czekał na mnie mój przyjaciel.



Tony: No to ostatnia lekcja i do zbrojowni



Rhodey: W końcu, bo już dłużej nie wytrzymam. Zamiast muzyki nie możemy mieć historii



Tony: Wybacz stary, ale nie zniosę już twojej kochanki ostatnio mieliśmy aż 3 lekcje historii w jednym dniu



~~~~Perspektywa Pepper~~~~



Gdy zadzwonił dzwonek byłam w siódmym niebie jeszcze tylko muzyka i do domu. Chciałam spakować książki do torby, gdy ta spadła i cała zawartość wysypała mi się na podłogę. Lekko zdziwiłam się jej zawartością, bo oprócz książek, zeszytów i piórnika były też w niej pojedyncze kosmetyki. Pewnie wzięłam je jak ostatnio nie zdążyłam pomalować się w domu i nie wyciągałam z powrotem. Schyliłam się by je pozbierać, kiedy zauważyłam kogoś cień, a po chwili ktoś kucnął nie patrzyłam kto to, ale po chwili odezwał się głos, a ja niestety wiedziałam kto jest jego właścicielem.



Whitney: Hej, pomogę ci


 Pepper: Nie dzięki poradzę sobie.


 Whitney: Oj nie bądź zła. Ooo używam identycznego podkładu


 Pepper: Ta. Fajnie


 Whitney: A przyjdziesz wieczorem do mnie ?


 Pepper: No nie wiem


 Whitney: Nie daj się prosić, będzie fajnie. Będziemy robić sobie przeróżne fryzury, gadać o chłopakach i te inne babskie sprawy


 Pepper: Babskie sprawy powiadasz ? No nie powiem ale za niedługo mnie przekonasz


 Whitney: Udam, że nie słyszałam tej ironii w głosie, więc będę przekonywać cię dalej do puki nie zgodzisz się przyjść. A na kosmetyki polecam ci kosmetyczkę


 Pepper: No dobra, dobra już przyjdę do ciebie na tą nockę


 Szłam korytarzem pod salę muzyczną, a ta szkarada nie chciała się ode mnie odczepić normalnie jak rzep od psiego ogona. Szła koło mnie i ciągle gadała o sobie i ja niby mam się z nią zaprzyjaźnić. Boszz babo mnie nie obchodzi jaki ty buty nosisz, możesz nawet kalosze za 5$ nosić, a i tak mnie to nie interesi. Słuchanie jej mogę z pewnością porównać do najgorszej kary na świecie. No proszę zlitujcie się nade mną, bo zaraz mózg mi wybuchnie i wydrapie jej oczy i wyrwę jęzor by przestała gadać. Jest uratował mnie zbawczy dzwonek, na szczęście ona siedzi zupełnie w innym miejscu niż ja.


 ~~~~Perspektywa Tonego~~~~



Podczas przerwy udało mi się złapać sygnał satelity T.A.R.C.Z.Y i mogę za jej pomocą podczas lekcji zacząć szukać ostatniego pierścienia makluan. Siadłem w ostatniej ławce najbliżej drzwi wyjściowych, by w razie namierzenia sygnału jak najszybciej znaleźć się w zbrojowni. A skoro mówiąc o Iron Manie, przecież Madam Mask wie kim jestem, może spotkam się z nią i dowiem o co chodzi, albo użyję zbroi zwiadowczej by ją pośledzić i może wtedy więcej się dowiem, bo gdy się z nią spotkam może mnie okłamać, albo nie powiedzieć całej prawdy tylko pewną część zataić. Do klasy weszła nauczycielka i zaczęła przedstawiać plan dzisiejszych zajęć, tylko mnie nadal zastanawia po co skoro i tak prawie każdy na tej lekcji śpi i jej nie słucha.



Pepper: Tony ja cię kiedyś utłukę


 Tony: Za co ?!


 Pepper: Po pierwsze przez ciebie znowu musiałam przepraszać profesorka, później słuchać Whitney, a teraz mówi do ciebie przez dobre 5 minut, a ty siedzisz i gapisz się w sufit


 Tony: Przepraszam. Teraz cię wysłucham


 Pepper: To już nie ważne


 Tony: Każde twoje słowo jest dla mnie ważne


 Pepper: Tak tylko szkoda, że mnie słuchasz


 Tony: Namierzam pierścienie i zastanawiam się co knuję Whitney


 Pepper: A ja właśnie ci mówiłam, że przyjęłam zaproszenie Whitney


 Tony: Myślałem, że jej nie lubisz ?


 Pepper: Bo tak jest, ale mam zamiar pomyszkować w jej domu i poszukać co knuję


 ~~~~Perspektywa Pepper~~~~


 Skończyłam rozmawiać z Tonym gdy ten dostał alarm i wybiegł z klasy mówiąc standardowo, że musi do toalety tylko ja z Rhodeym wiedzieliśmy co to tak naprawdę znaczy. Po skończonej lekcji poszłam prosto do domu by przekonać mojego ojca, żebym mogła nocować u Whitney. Zgodził się po 15 minutach mojego nawijania. Zaniosłam torbę do pokoju i przebrałam się w wygodniejsze ubrania po czym złożyłam płaszcz i buty po czym żegnając się z tatą szybko poszłam do zbrojowni. Przed wpisaniem kodu usłyszałam krzyki Rhodeygo, który krzyczał zapewne do Tonego. Weszłam do zbrojowni miałam rację to Rhodey siedząc na fotelu krzyczał do mojego chłopaka by ten nie używał repursorów. Podbiegłam do Rhodeyego.


 Pepper: Co się dzieję ?!


 Tony: O hej kotku, to nic takiego


 Rhodey: Killershrike i Unicorn napadli na bank


 Tony: Dobra Rhodey niech Pep zajmie twoje miejsce, a ty przyleć tu i ewakuuj tych ludzi, a ja odwrócę ich uwagę


 Rhodey: Już lecę


 Pepper: Tony wyślij mi skan budynku


 Tony: Już się robi


 Pepper: Okay, okay. Rhodey gdzie jesteś ?


 Rhodey: Prawie na miejscu


 Pepper: Tony zaciągnij ich na koniec budynku, bo nad wami jest czwórka ludzi, a podłoga pod nimi w każdej chwili może się zawalić, więc ani ty, ani oni nie możecie do siebie strzelać. Zrozumiano ?


 Tony: Tak


 Rhodey: Okay już jestem


 Pepper: Teraz mnie uważnie słuchaj na pierwszym piętrze, trzecie okno jest czwórka ludzi i trzeba jak najszybciej ich ewakuować


 Rhodey : Okay, okay, tylko jak mam do nich się dostać ?


 Pepper: Rozwal ścianę według obliczeń komputera budowa nie powinna się zawalić


 Rhodey rozwalił ścianę i był w środku, a gdy opadł kurz widziałam jego oczami przestraszonych ludzi i ich krzyki.


 Rhodey: Spokojnie zaraz was stąd wydostane


 Złapał dwie kobiety na ręce, mężczyźni zawiesili mu się na szyi po czym odstawił ich bezpiecznie na chodniku po przeciwnej stronie. Po czym wrócił do środka i powyciągał resztę pojedynczych ludzi i dołączył do Tonego by pomóc rozprawić się z zbirami. Po kilkunastu minutach byli z powrotem w zbrojowni od razu podbiegłam do mojego ukochanego.


 Pepper: Nic ci nie jest ?


 Tony: Spokojnie, jestem cały


 Rhodey: Ja nie wiem jak wy, ale ja po tym wszystkim strasznie zgłodniałem


 Tony: Jak zawsze Rhodey, jak zawsze


 Rhodey: To co idziemy na pizze ?


 Pepper: Nie wiem, ja bym tam chińszczyznę zjadła


 Rhodey: No w sumie... to nie brzmi tak najgorzej


 Tony: No to postanowione idziemy do chińskiej restauracji


 Rhodey:  Mogę zadzwonić po Olivię ?


 Pepper: I ty się jeszcze pytasz. Dzwoń jak najprędzej


 Rhodey: Okay


 Rhodey zadzwonił do Olivii i wyszliśmy ze zbrojowni kierując się pod dom dziewczyny przyjaciela, w sumie mieliśmy po drodze. Olivia czekała już na nas pod swoim domem " zawinęliśmy " ją i ruszyliśmy czym prędzej do restauracji. Usialiśmy koło okna i zamówiliśmy, ja  zamówiłam makaron, Olivia z Rhodeym shshi, a Tony sajgonki z ryżem. Po zjedzeniu wróciiśmy do swoich domów, ale przyznam, że ten dzień był wspaniały, a jutro ta cała impreza u Whitney obym się rozchorowała.



*****~~~~~*****



Koniec. Jeśli myśleliście, że porzuciłam bloga to byłyście w błędzie, po prostu nie miałam jak pisać i wena też jakoś za specjalnie nie chciała przyjść, ale po długiej przerwie jest rozdział. Mimo  jego beznadziejności, mam nadzieję, że docenicie moje starania :) Jak zawsze mam nadzieje, że zostawicie ślad po sobie w formacie komentarza :D To do kolejnej notki :)