Muzyka
sobota, 26 marca 2016
Zawieszony !
Hej. Za pewne czekasz na kolejny rozdział... Ale na razie go nie będzie. To nie tak, że pozostawiam bloga to, to co nie ! Po prostu nie mam jak go pisać, a na telefonie nie piszę się tak dobrze. Od czasu do czasu będzie pojawiać się na blogu coś w stylu "Ona jest bronią" czy "Gdy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze" jeśli nie przeczytałeś to zapraszam do przeczytania :) A i jeszcze jedno jeśli nie znudziły ci się moje opowiadania z imaa to zapraszam na wattpada. Pojawiło się tam moje nowe opo pt. "My hero" zapraszam do poczytania :D
piątek, 11 marca 2016
Ona jest bronią
Ehrem...ehrem...a więc dziś kokejna "bajka". Mam nadzieję, że dobrze przyjmujecię moje historyjki. Przepraszam, że tak długo nie pojawiają się rozdziały...
Pepper jak zwykle po szkole samotnie nudziła się w domu. Tony razem z Rhodeym grali w gry i nie za bardzo przejmowali się co robi ruda. Pepper pawała wielkim uczuciem do Tonego, wiedziała, że są przyjaciółmi. Tony sam nie wiedział co do kogo czuje. Przez to, że został on wychowany przez samego siebie, bo jego matka zmarła, a ojciec zamknął się w firmie.
Wiedział jedno w chwili zagrożenia najbardziej obawiał się o Pepper, ale czy to można nazwać miłością?
Nikt tak naprawdę nigdy nie wiedział co siedzi w głowie geniusza, ale najbliżej była Pepper. To prawda, że Rhodey był jego najlepszym kuplem, ale i tak o swoich problemach wolał rozmawiać z Pepper ona tylko potrafiła zrozumieć go. Nie raz nawet bez słów.
Po sprawdzeniu wszystkich systemów Tony z przyjacielem wyszli ze zbrojowni. Wszystko wydawało się byc w porządku, lecz nic nigdy nie będzie po naszej myśli, a szczególnie, gdy świat knuje przeciwko tobie, a szczególnie Justin Hummer, który właśnie uzganiał z Duchem plan.
Mianowicie Justin dowiedział się kim jest Iron Man po ostatnio stoczonej walce, gdy Tonemy odleciał hełm. Od tego czasu byl pod stałą obserwacją Ducha.
Zadaniem Ducha było dowiedzieć sie jaki jest jego najsłabszy punkt.
Duch cały czas siedział w zbrojowni, a gdy wyszli miał pole do swobodnego działania.
Podszedł do głównego komputera i podłączył pendrajwa ktorego dostał od Hummera. Dzieki niemu swobodnie dostał się do wnętrza miał wszystko na talerzu teraz wystarczylo wgrać wirusa dzieki czemu Hummer będzie miał dowodzenie nad zbrojownią.
Wszystkie pliki miał już dostępne Justin, a na jego twarzy pojawił sie szatański uśmiech.
Postanowił działać dyskretnie, zabawić się uczuciami całej trójki, gdyż wcześniej duch powiedział mu, że młody Stark jest bardzo blisko z ruda dziewczyną.
Hummer sprawdził jakie ma możliwość okazało się, że zbrojownia moze sterować zbrojami, ale nie wszystkimi, bo główna ma mocne zabezpieczenia.
Ale to mu nie przeszkadzało na pierwszy ogień postanowił wziąść dziewczynę, bo watpil by na Rhodesie zadziałało tak jak na Potts.
Wysłał jej następnego dnia wiadomość podszywajac sie pod Tonego by się spodkali.
Pepper nic nie podejrzewając poszła w umówione miejsce czyli na szkolne boisko. Wydawało jej się to dziwne, że chciał sie spodkac w sobotę w pobliżu szkoły, ale wiedziała ze Tony ma różne pomysły.
Hummer na miejsce spotkania wysłał Ducha. Gdy dziewczyna dotarła na miejsce zdziwiła sie ze jej przyjaciela jeszcze nie ma.
Usiadła na trubunach i postanowiła poczekać, gdy tuż za nią z pod trybun wyłonił sie Duch.
- O proszę, proszę jak miło, że przyszłaś
- Duch? Co ty tu robisz ?!
- Nie wiem czy ty tak jak ja, ale ja zawsze przychodze na spotkania
- Ale jak to? -nic nie rozumiała
-głupia, naiwna, mała dziewczynka. Tak łatwo da się tobą manipulować.
Pepper zaczęła uciekać i w pośpiechu wybrała numer Tonego, ale za miast głosu przyjaciela w słuchawce usłyszała Justina.
- Haha myślisz, że nam uciekniesz, mam dowodzenie nad całą zbrojownia i kontaktami więc moge kontrolować każdy twoj kontakt. Mozesz dzwonic do upadłego do wszystkich, a i tak dozwonisz sie do mnie
-Pacan!
-Oj nie ładnie tak wyzywać, a szczególnie, że teraz bedziesz na mojej łasce
- Chyba śnisz
-Doprawdy- z nikąd przed nia wyrusł Duch
Zabrał dziewczynę i zniknął.
Gdy dziewczyna już widziała wszystko była w wierzowcu Hummera.
Tony nie świadom niczego właśnie kierował się do zbrojowni.
Wpisał kod i nic nie wyglądało na to że ktoś tu grzebal.
Postanowił lecieć na patrol bo komputer nie wykazywał żadnych kłopotów. Lecąc zauważył jadące jednostki policji i polecił za nimi. Zatrzymały się pod bankiem gdzie Maggia postanowiła wykraść nie małą sumkę. Po powiedzieniu się akcji i zaaresztowaniu Maggi wrócił do zbrojowni zastanawiajac sie czemu komputer nic nie wykryl.
Odpowiedz była jasna Hammer wszystko zablokował.
Hummer wiedząc ze domyślenie Starkowi co się stało trochę zajmie więc mógł sie zająć dziewczyną.
-Co ty ode mnie chesz?
-Nie od ciebie tylko Starka, chce zaatakować go najwieksza bronią, trafic w jego najsłabszy punkt
-Wybacz, ale nie rozumiem Cię
- Ty jesteś tą bronią, on cię nie skrzywdzi
- Haha bardzo śmieszne, ale ja tez mu nic nie zrobie
- To sie jeszcze zobaczy
Na przywiazaną do krzesła dziewczynę opuściła sie szklana tuba, a z dochodzacych do niej rur wydobył się jakiś gaz. Mial on za zadanie zmienić ją w posłuszną mu istotę.
Po skonczonej juz fazie zmiany Pep dał jej pierwsze rozkazy i włączył alarm w zbrojowni.
Pepper z wyglądu się nie zmieniła, ale nic nie pamiętała. W głowie miała by spełnić rozkaz.
Na miejsce przyleciał Iron Man, a gdy zobaczył Pepper zamurowało go.
-Witaj iron manie, twoj czas właśnie się skonczyl- przemowiła swoim głosem
-Pepper co sie stało?!
- Nic głombie lepiej mów paciezyk, bo to twoja ostatnia szansa. Twoj czas jest krótki, niepoliczony.
Dziewczyna wyrwala lampe uliczną i z calej siły walła w punkt który ma zniszczyć.
Walka toczyła się tylko ze strony Pepper, Tony tylko się bronił nie używał nawet pola by nie poradzić jej prądem ani by ją nie odrzuciło.
Nagle pojawił sie Tytaniu Man.
-Haha co nie skrzywdzisz swojej przyjaciółeczki
-Coś Ty jej zrobił? !
- Powiedzmy, że zmieniłem ją w posłuszną mi żywą broń do zabijania
-Zapłacisz mi za to- krzyknął Tony
Pepper biła się w swojej głowie nie chciała skrzywdzić Tonego przecież go kochała, ale przez zmiane nie mogła wyjść jej dusza na zewnątrz.
Zbroja Tonego jaki i on byla w opłakanym stanie.
Pepper zdolala na chwile przebić się przez narzuconą jej wolę, ale nie na długo w tym czasie Tony unieruchomił ją, ale to nie powstrzymywało jej przed zrealizowniem celu.
Gdy już miała wykonać ostatni ruch czyli wyrwać implant zawiesiła się
-Wyjdz ze mnie! - Zaczęła krzyczec sama do siebie
Ale znów zła strona pokonała dobrą .
-Na czym my to skończyliśmy, a tak jakieś oststnie życzenie?
T t tak - wypowiedział z trudem oddychając
- Słucham
-Zniszcz go- powiedział niecierpliwy Hummer
Dziewczyna suchajac Justina wycelowała pięścią w twarz, ale słabego Starka stać było na to by jeszcze odsunąć się i trafiła w asfald, a on ostatkami sił zaczał gadać.
- Nigdy nie myślałem, że ktoś był by w stanie wykorzystać ciebie przeciwko mnie. Żałuję ze wcześniej nie moglem powiedzieć, że cie kocham
Dziewczyna znów zawiesiła się, a Hummer tracił cierpliwośc.
-Zamknij ryj, a ty wykończ go w końcu
-Nie, nie mogę!
Dziewczyna poczuła w głowie wielki ból i zaczeła sie zwijać.
Walczyła ze złą stroną. Tony całkiem nie wiedział co sie dzieje.
Hummer podszedł do niego i podniósł go za kark do góry.
- Co ty zrobiłeś!! Ona miała być mi posłuszna!
Ja nic Pepper to Pepper jej nikt nie jest w stanie kontrolować. Ona się nie da, jest silna.
Oboje usłyszeli przerazliwy krzyk dziewczyny.
Nagle z ust dziewczyny wyszczelił zielony dym który wszysko zakrył co znajdowało się w obrebie kilometra.
Hummer poczuł, że nie może się ruszać, a Stark opadł na ziemie i zaczął łykac powietrze. Pepper była juz sobą.
Ale tylko umysłowo.
Jej stan fizyczny był taki sam. Bez problemu przebila ręką zbroje Hummera
- Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał kogoś skrzywdzić lub kontrolować to...
-To co? - poczuła w sobie dłoń ducha
- Duchu wyciągnij z niej te brudne łapy - Tony mierzył w niego z rekawicy
-Haha co ty chcesz mi zrobić ledwo na nogach stoisz
Pepper wyciagla reke z Hummera a ten padł.
Nie miała wyjścia była w sytuacji bez wyjścia. Albo Duch zabije ją i Tonego albo zginie Duch i ona.
Pepper była już gotowa przebić siebie i Ducha, gdy ten nagle padł, a ona była wolna i Duch nic nie zrobił. Ręka jak w nia weszła tak wyszła.
Tony zdołał tak strzelić by Duch sie w niej nie materlizował.
Dziewczyna szczęśliwa z powodu, że ona i Tony żyje podbiegła do niego i się przytuliła.
Tony zemdlał w jej objeciach, ale na szczescie tylko z wycieczenia, a nie z poważniejszych przyczyn.
Dziewczyna zabrała go do zbrojowni. Po kilku godzinach obudził się i widział Pep
-Ale ja miałem dziwny sen Hummer cie porwał..
- To nie był sen
- Nie, to wszystko prawda
- Yhym. Tony mogę Cię i coś spytać
-Śmiało
-Jak wtedy mówiłeś, że żałujesz, że wcześniej nie mogłeś powiedzieć mi,że mnie kochasz to było na prawdę czy w ten sposób chciałeś mnie bo wiesz...
-To była prawda, bo ja myślę, że ja naprawdę Cię kocham
-Ooo Tony to chyba najsłodsze słowa jakie od Ciebie usłyszałam
Uśmiechnął się do niej, a ona tylko się do niego przytulila.
Koniec :)
niedziela, 6 marca 2016
" Gdy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze"
Tak, tak wiem za miast rozdziałów dodaje coś innego, ale nie mam nastroju do pisania akurat tego rozdziału, a ta "bajka" jest tak o by dać ślad, że jeszcze żyje. Bajka została wymyślona podczas jednej z wieczornych pogadanek z Anią :-). Zapraszam do czytania.
Tony jak zawsze w swojej zbrojowni szukał kłopotów. Rhodey miał randkę z kochanką, a Pepper złościła się na Tonego, bo sla niego ważniejszy był blaszak. Kopneła kubeł z całej siły, że wyleciał przez okno, które nie zamknęła i kosz spadł na głowę Whitney. Rozwścieczona blondyna zaczęła nawalać w dzwonek do drzwi, gdy Pepper w swej pięknej główce obmyśliła jak jeszcze bardziej uprzykrzyć życie jędzy z jednym zębem. Z kuchni przelotnie zawinęła bitą śmietanę i gdy otworzyła drzwi blondynka prosto w twarz dostała śmietaną. Tony namierzył dziwną sygnaturę, której nie miał nigdzie zapisanej, więc jak najszybciej wskoczył w swoją zbroję i poleciał to sprawdzić. Na miejscu okazało się, że to Whiplash z nowymi rękoma i biczami. Tony zaczął z niego żartować co rozjuszyło wroga.
-Przestań sobota żartować puszko! - krzyknął do Iron Mana
-Bo co zlejesz mnie niczym Christof swoją dziewczynę w 50 twarzach Greya- znowu zaczął żartować
-Zaraz się przekonasz - rozpoczęła się walka.
Whiplash zaczął atakować swoimi biczami. Iron Man nie miał nawet chwili by się obronić. Biczownik rzucał nim o wszystko i raził prądem. W tym czasie do zbrojowni przyszła Pepper, która rozprawiła się z Whitney i usłyszała krzyki z komputera. To był Tony.
- Tony! Co jest?!
-Whiplash wrócił
-Co?! Zaraz ci pomogę!
-Nie! Pep to niebezpieczne!
-Daj spokój jesteśmy drużyną
-Nie. Jesteś... Dla... Mnie... Zbyt ważna
-Tak samo jak ty dla mnie
Tony powoli tracił siły jego trzy żebra były połamane i utrudniały mu oddychanie. Jego twarz była we krwi i zaczynał już nią pluć.
-Tony!? Tony jesteś?!
-Tak, spokojnie... daję radę
-Właśnie widzę! Nie ma co! Lecę do Ciebie
-Pep nie!!!
-Nie ma nie!
... Kilka minut później...
-Pepper? - powiedział cichym głosem
-Tak? - odpowiedziała równie cicho
-Nie... daje już...rady-powiedział ledwo łapiąc powietrze
- Tony!! Tony!! nie! nie! nie! Mów do mnie. Proszę - jej oczy napełniły się łzami, a po policzku spłyneła jedna, samotna.
Wrzaski dziewczyny nie na wiele się zdały, stracił przytomność. Pepper szybko założyła zbroję i niczym torpeda poleciała na miejsce walki. Z całej siły unibemu walła w Whiplasha, który poleciał w jakiś budynek. Pepper wzięła szybko chłopaka na ręce i chciała jak najszybciej znaleźć się z nim w szpitalu, ale Biczownik się nie poddawał. Gonił ją na swojej pile tarczowej i co chwilę atakował. Starała się unikać jak najwięcej ataków. Kilka razy już spadła, ale udało jej się dolecieć do szpitala i zawiadomić Rhodeyego. Dr. Yinsen zabrał Tonego na operację, a Pepper poleciała zmierzyć się z wrogiem. Rhodey dotarł do szpitala, gdy w tym czasie Pepper próbowała pokonać Whiplasha. Dostawała od noego mocne ataki, cały czas obrywała i zaliczała twarde lądowania nie miał dla niej litości. Kilka razy udało jej się w niego uderzyć, ale moc w zbroi spadła i miała już tylko rezerwy. Jednak to nie w stylu Pepper się poddawać, przyżekła, że nie podda się dla Tonego, Rhodeyego, ojca i dla samej siebie. Po ciężko stoczonej walce udało się Pep unieruchomić lewą stronę Whiplasha i biczownik nie mógł się sprawnie poruszać. Ostatnie resztki mocy użyła na unibeam i zniszczyła Whiplasha. Opadła, nie mogła się ruszać, czuła ból w każdym kawałku ciała. Ledwo widziała, próbowała nie zamykać oczu, nie chciała zasypiać, biła się ze własnymi odczuciami, lecz okazały sie silniejsze, pogrążyła się w ciemnościach. Ostanie słowa które wpłynęły z jej ust brzmiały "To dla ciebie. Kocham Cię Tony"
Czy umarła?
Nie. To nie w stylu rudej.
Operacja Tonego powiodła się i leżał w sali pod aparaturą, a Rhodey czuwał przy nim. Nagle telefon Tonego zaczął dzwonić. Rhodey spojrzał na niego. To był komunikat ze zbrojowni, że zbroja Rescue jest wyczerpana, a w środku znajduje się użytkownik i jest ciężko ranny. Rhodey wybiegł ze szpitala kierując się do zbrojowni, założył zbroję i poleciał po nią. Na miejscu zobaczył porozwalane części Whiplasha i zbroję Rescue, która była w dramatycznym stanie. Zabrał ją do szpitala. Lekarze walczyli o jej życie, liczyła się każda minuta, ale miała dla kogo walczyć. Miała Tonego i wspaniałego przyjaciela Rhodeyego. Lekarze powoli tracili nadzieję na uratowanie dziewczyny lecz ona sama się nie poddawała. Nagle jej serce przestało bić, teraz wszystko leżało w rękach lekarzy, ona chciała wrócić, ale sama nie może, lekarze muszą jej w tym pomóc. Dr. Yinsen zalecił adrenalinę i słaby strzał z defiblatora. Udało się dziewczyna do nich wróciła. Kończyli już zszywać jej rany, które miała na brzuchu i przywieźli ja na sale pooperacyjną. Tony wzbudził się i Rhodey wszystko mu opowiedział. Chłopak chciał jak najszybciej zobaczyć swoją bohaterkę. Do sali wszedł dr. Yinsen i nic nie stawało na przeszkodzie by mógł zobaczyć się z Pepper, ale ona po operacji była jeszcze nie przytomna, a może wszystkim tylko się tak zdawało. Chłopak wszedł do sali. Doktor razem z Rhodeym czekali przed. Tony podszedł do łóżka dziewczyny i złapał ją za rękę
-Boże święty to cud, że żyjesz i mam Cię przy sobie, jesteś wariatką, narażałaś się bez przyczyny, mogłaś stracić życie. A ja nie jestem tego wart, ale wiedź, że Cię Kocham
Pocałował dziewczynę w czoło i gdy miał już wychodzić usłyszał jej słabiutki głosik.
-Ja Ciebie też
Tony nie dowierzając spojrzał w stronę łóżka i zobaczył podnoszącą się z trudem Pep. Dziewczyna była obolała nie tylko po walce i dopiero co skończonej operacji, ale po strzale z defiblatora była przytomna i wszystko czuła.
-Ty, ty już się obudziłaś!
Dziewczyna tylko nie wyraźnie się do niego uśmiechnęła i wyciągnęła ku niemu ręce jak małe dziecko by ją przytulił. Przytulił ją, a ich usta złączyły się w pocałunku.
KONIEC...
Tony jak zawsze w swojej zbrojowni szukał kłopotów. Rhodey miał randkę z kochanką, a Pepper złościła się na Tonego, bo sla niego ważniejszy był blaszak. Kopneła kubeł z całej siły, że wyleciał przez okno, które nie zamknęła i kosz spadł na głowę Whitney. Rozwścieczona blondyna zaczęła nawalać w dzwonek do drzwi, gdy Pepper w swej pięknej główce obmyśliła jak jeszcze bardziej uprzykrzyć życie jędzy z jednym zębem. Z kuchni przelotnie zawinęła bitą śmietanę i gdy otworzyła drzwi blondynka prosto w twarz dostała śmietaną. Tony namierzył dziwną sygnaturę, której nie miał nigdzie zapisanej, więc jak najszybciej wskoczył w swoją zbroję i poleciał to sprawdzić. Na miejscu okazało się, że to Whiplash z nowymi rękoma i biczami. Tony zaczął z niego żartować co rozjuszyło wroga.
-Przestań sobota żartować puszko! - krzyknął do Iron Mana
-Bo co zlejesz mnie niczym Christof swoją dziewczynę w 50 twarzach Greya- znowu zaczął żartować
-Zaraz się przekonasz - rozpoczęła się walka.
Whiplash zaczął atakować swoimi biczami. Iron Man nie miał nawet chwili by się obronić. Biczownik rzucał nim o wszystko i raził prądem. W tym czasie do zbrojowni przyszła Pepper, która rozprawiła się z Whitney i usłyszała krzyki z komputera. To był Tony.
- Tony! Co jest?!
-Whiplash wrócił
-Co?! Zaraz ci pomogę!
-Nie! Pep to niebezpieczne!
-Daj spokój jesteśmy drużyną
-Nie. Jesteś... Dla... Mnie... Zbyt ważna
-Tak samo jak ty dla mnie
Tony powoli tracił siły jego trzy żebra były połamane i utrudniały mu oddychanie. Jego twarz była we krwi i zaczynał już nią pluć.
-Tony!? Tony jesteś?!
-Tak, spokojnie... daję radę
-Właśnie widzę! Nie ma co! Lecę do Ciebie
-Pep nie!!!
-Nie ma nie!
... Kilka minut później...
-Pepper? - powiedział cichym głosem
-Tak? - odpowiedziała równie cicho
-Nie... daje już...rady-powiedział ledwo łapiąc powietrze
- Tony!! Tony!! nie! nie! nie! Mów do mnie. Proszę - jej oczy napełniły się łzami, a po policzku spłyneła jedna, samotna.
Wrzaski dziewczyny nie na wiele się zdały, stracił przytomność. Pepper szybko założyła zbroję i niczym torpeda poleciała na miejsce walki. Z całej siły unibemu walła w Whiplasha, który poleciał w jakiś budynek. Pepper wzięła szybko chłopaka na ręce i chciała jak najszybciej znaleźć się z nim w szpitalu, ale Biczownik się nie poddawał. Gonił ją na swojej pile tarczowej i co chwilę atakował. Starała się unikać jak najwięcej ataków. Kilka razy już spadła, ale udało jej się dolecieć do szpitala i zawiadomić Rhodeyego. Dr. Yinsen zabrał Tonego na operację, a Pepper poleciała zmierzyć się z wrogiem. Rhodey dotarł do szpitala, gdy w tym czasie Pepper próbowała pokonać Whiplasha. Dostawała od noego mocne ataki, cały czas obrywała i zaliczała twarde lądowania nie miał dla niej litości. Kilka razy udało jej się w niego uderzyć, ale moc w zbroi spadła i miała już tylko rezerwy. Jednak to nie w stylu Pepper się poddawać, przyżekła, że nie podda się dla Tonego, Rhodeyego, ojca i dla samej siebie. Po ciężko stoczonej walce udało się Pep unieruchomić lewą stronę Whiplasha i biczownik nie mógł się sprawnie poruszać. Ostatnie resztki mocy użyła na unibeam i zniszczyła Whiplasha. Opadła, nie mogła się ruszać, czuła ból w każdym kawałku ciała. Ledwo widziała, próbowała nie zamykać oczu, nie chciała zasypiać, biła się ze własnymi odczuciami, lecz okazały sie silniejsze, pogrążyła się w ciemnościach. Ostanie słowa które wpłynęły z jej ust brzmiały "To dla ciebie. Kocham Cię Tony"
Czy umarła?
Nie. To nie w stylu rudej.
Operacja Tonego powiodła się i leżał w sali pod aparaturą, a Rhodey czuwał przy nim. Nagle telefon Tonego zaczął dzwonić. Rhodey spojrzał na niego. To był komunikat ze zbrojowni, że zbroja Rescue jest wyczerpana, a w środku znajduje się użytkownik i jest ciężko ranny. Rhodey wybiegł ze szpitala kierując się do zbrojowni, założył zbroję i poleciał po nią. Na miejscu zobaczył porozwalane części Whiplasha i zbroję Rescue, która była w dramatycznym stanie. Zabrał ją do szpitala. Lekarze walczyli o jej życie, liczyła się każda minuta, ale miała dla kogo walczyć. Miała Tonego i wspaniałego przyjaciela Rhodeyego. Lekarze powoli tracili nadzieję na uratowanie dziewczyny lecz ona sama się nie poddawała. Nagle jej serce przestało bić, teraz wszystko leżało w rękach lekarzy, ona chciała wrócić, ale sama nie może, lekarze muszą jej w tym pomóc. Dr. Yinsen zalecił adrenalinę i słaby strzał z defiblatora. Udało się dziewczyna do nich wróciła. Kończyli już zszywać jej rany, które miała na brzuchu i przywieźli ja na sale pooperacyjną. Tony wzbudził się i Rhodey wszystko mu opowiedział. Chłopak chciał jak najszybciej zobaczyć swoją bohaterkę. Do sali wszedł dr. Yinsen i nic nie stawało na przeszkodzie by mógł zobaczyć się z Pepper, ale ona po operacji była jeszcze nie przytomna, a może wszystkim tylko się tak zdawało. Chłopak wszedł do sali. Doktor razem z Rhodeym czekali przed. Tony podszedł do łóżka dziewczyny i złapał ją za rękę
-Boże święty to cud, że żyjesz i mam Cię przy sobie, jesteś wariatką, narażałaś się bez przyczyny, mogłaś stracić życie. A ja nie jestem tego wart, ale wiedź, że Cię Kocham
Pocałował dziewczynę w czoło i gdy miał już wychodzić usłyszał jej słabiutki głosik.
-Ja Ciebie też
Tony nie dowierzając spojrzał w stronę łóżka i zobaczył podnoszącą się z trudem Pep. Dziewczyna była obolała nie tylko po walce i dopiero co skończonej operacji, ale po strzale z defiblatora była przytomna i wszystko czuła.
-Ty, ty już się obudziłaś!
Dziewczyna tylko nie wyraźnie się do niego uśmiechnęła i wyciągnęła ku niemu ręce jak małe dziecko by ją przytulił. Przytulił ją, a ich usta złączyły się w pocałunku.
KONIEC...
piątek, 26 lutego 2016
LA
Hej zostałam nominowana do LA przez Ankę :) I teraz odpowiem na te pytania :D
1. Jesteś Otaku
Tak jestem otaku :D
2. Jakie masz swoje ulubione hobby ? Dlaczego akurat te ?
Hehe ja lubie wiele rzeczy i nie wiem jakie dokładnie jest moje hobby. Uwielbiam cztać książki, ale tylko takie które mi się spodobają :) a jestem nie co wybredna :) ale tkaże kocham pisać tego bloga. Lubie tez krytykować, oceniać itd. filmy moim ostatnim przypadkiem był "Tytanik", którego kompletnie nie rozumiem. Może ktoś mi powie w komentarzu dlaczego ludzie lubią "Tytanika" :)
3. Uczysz się jakiś innych języków po za tymi w szkole ? Jeśli tak to jakie ?
Nie, nie uczę się jezyków oprócz tych w szkole :P
4. Czym dla ciebie jest wena ?
Wena to dla mnie wszystko we wszystkim potrafie znależć inspirację, np. ostatnio wpadłam na pomysł do opo krojąc ziemniaka :D
5. Potrafisz żyć bez pisania ?
Nie, zdecydowanie nie potrafie, choć na moim blogu notki teraz żadko się pojawiają, ale to tylko z powodu zepsutego lapaka :(
6. Co najczęściej lubisz robić ?
Hym.. lubię rozmawiać z różnymi osobami czy też pisać :) wygłupiać się ze znajomymi i chodzić na długie spacery :D lubię często słuchać muzyki i podśpiewywać do nich choć wcale nie umim śpiewać xD
7. Jaki jest twój ulubiony kolor ?
Czerwony <3
8. Co najczęściej czytasz ? O jakiej tematyce ?
Jeśli chodzi o blogi to o naszym kochanym blaszaku, a jeżeli książki to fantasy :D
9. Jaki ostatnio oglądałaś film ? Poleciłabyś go innym ?
Heh trudno odpowiedzieć, bo ostatnio oglądam bardzo dużo filmów, ale wczoraj oglądałam Fantastyczną Czwórkę 2 [2007] i Sędzie [2014] i oby dw gorąco polecam. No chyba, że juz oglądaliści, ale można drugi raz :)
10. Masz rodzeństwo ? Jeśli tak, żyjesz z nim w zgodzie ?
Tak mam rodzeństwo, młodszego brata Kamila ;/ i nie żyjemy ze sobą w zgodzie non stop o wszystko się kłucimy i lejemy
11. Jakie plany na przyszłość ?
Szczerze nie mam planów, bo wszystko może nagle się zmienić. Narazie mam plan do jakiej szkoły pójdę :D " Nikt nie zna przyszłości więc głópotą jest bać się nieznanego" - Yoh Asakura, Shaman King :D :D
12. O czym teraz myślisz ?
Heh jak zawsze o blaszaku :P
13. Jaki serial lubisz najbardziej ? (może być film animowany, czy bajak )
Hym.. Na wspólnej, Jak wytresować smoka :D Imaa
14. Spotkałaś się kiedyś z anime ? Jakim ?
Uuu.. z tego co pamiętam to Naruto, Shaman King, Cross Ange, Death Note i Fullmetal Alchemist
15. Co powiesz o Iron Man: Armored Adventures ?
Kocham, uwielbiam, szaleje na tym punkcie :D
16. Natknełaś się kiedyś na jakiś komiks ?
Żeby to jeden był :D Lubię komiksy :D
17. Do jakiego przedmiotu w szkole jesteś wrogo nastawiona ? Dlaczego ?
Heh.. do historii :D po prostu nie lubie, bo tak :D
18. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia ?
Bez internetu i wszystkim co z nim powiązane czyli bloga, filmów, które uwielbiam :D fb itd. oraz przyjaciół :*
19. Co czujesz gdy budzi cię budzik wcześnie rano ?
złość, jestem śpiochem i lubię długo spać. Najchętniej bym go rozwaliła, ale powstrzymuję mnie fakt iż jest to mój telefon :D
20. Co byś zrobiła gdybyś była ostatanią istniejącą osobą na Ziemi ? Poleciałabyś na Marsa ?
Na początku pewnie bym się cieszyła, zero denerwujących ludzi, zero kolejek, zero stresu, ale w pewnym momęcie zabrakło by mi do kogo się odezwać więc poleciałabym na Marsa w poszukiwaniu przyjaciela, a może oni naprawdę istnieją, mieszkają w kraterach są zieloni lub pomarańczowi ? a może i kolorowi *.* i chodują marchewki dzięki czemu z zielonych ludków jak zjedzą marchewkę stają się pomarańczowi, a jak truskawkę to czerwoni, a gdy jedą śliwki to stają sie fioletowi :D :D
No Anno odpowiedziałam na wszystkie twoje pytania, a ja nominuję wszystkich którzy to przeczytają/ zobaczą a pytania te same co moje :D a odpowiedzi na blogach lub w komach :D :D
sobota, 20 lutego 2016
Rozdział 28: Nowa sytuacja
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Nadale nie mogłem uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałem od Pepper, Whitney nagle chce stać się jej wielką przyjaciółką. Nie mogłem skupić się na tym co mówił profesor, próbowałem przejrzeć plan Whitney, ale za nic nie wiedziałem o co jej może chodzić. Najpierw od samego początku uprzykrza Pepper życie, biją się, dokuczają, zabierają sobie rzeczy i chowają po całej szkole, a teraz co blondyna o tym wszystkim zapomniała ? Przewróciłem zeszyt na ostatnią stronę i postanowiłem zaplanować nową zbroję, a raczej ulepszyć starą, bo za bardzo przyzwyczaiłem się do jej wyglądu, ale jest nadal za słaba. Zacząłem rysować, gdy Pep znudzona lekcją postanowiła mi podokuczać i podźgać mnie ołówkiem po plecach.
Tony: Pepper możesz przestać próbuję rysować
Pepper: No, ale mi się nudzi ta lekcja jest do kitu
Tony: To nie możesz pogadać z Olivią siedzi tuż obok, albo po prostu zająć się czymś, no nie wiem..
Pepper: Niee ja chciała bym pogadać z tobą, a Olivia za bardzo zafascynowana jest wykładem profesora
Tony: To też posłuchaj
Pepper: Ty sobie żarty stroisz ?!
Prof.Klein: Panno Potts co to za wrzaski
Pepper: Przepraszam profesorze, to się już nie powtórzy
Prof.Klein: Mam taką nadzieję, a teraz proszę siądź
Pepper: To twoja wina
Szepnęła mi nad uchem siadając na swoim miejscu, a ja teraz zająłem się dokończeniem projektu zbroi. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek i wyszliśmy z klasy, zauważyłem, że Pepper jeszcze nie wyszła, więc zaglądnąłem za nią do klasy. Pakowała książki do torby, które rozsypały jej się na podłogę. Chciałem podejść i pomóc pozbierać, ale już Whitney pomogła pozbierać. Odwróciłem się tylko i poszedłem pod klasę muzyczną, gdzie czekał na mnie mój przyjaciel.
Tony: No to ostatnia lekcja i do zbrojowni
Rhodey: W końcu, bo już dłużej nie wytrzymam. Zamiast muzyki nie możemy mieć historii
Tony: Wybacz stary, ale nie zniosę już twojej kochanki ostatnio mieliśmy aż 3 lekcje historii w jednym dniu
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
Gdy zadzwonił dzwonek byłam w siódmym niebie jeszcze tylko muzyka i do domu. Chciałam spakować książki do torby, gdy ta spadła i cała zawartość wysypała mi się na podłogę. Lekko zdziwiłam się jej zawartością, bo oprócz książek, zeszytów i piórnika były też w niej pojedyncze kosmetyki. Pewnie wzięłam je jak ostatnio nie zdążyłam pomalować się w domu i nie wyciągałam z powrotem. Schyliłam się by je pozbierać, kiedy zauważyłam kogoś cień, a po chwili ktoś kucnął nie patrzyłam kto to, ale po chwili odezwał się głos, a ja niestety wiedziałam kto jest jego właścicielem.
Whitney: Hej, pomogę ci
Pepper: Nie dzięki poradzę sobie.
Whitney: Oj nie bądź zła. Ooo używam identycznego podkładu
Pepper: Ta. Fajnie
Whitney: A przyjdziesz wieczorem do mnie ?
Pepper: No nie wiem
Whitney: Nie daj się prosić, będzie fajnie. Będziemy robić sobie przeróżne fryzury, gadać o chłopakach i te inne babskie sprawy
Pepper: Babskie sprawy powiadasz ? No nie powiem ale za niedługo mnie przekonasz
Whitney: Udam, że nie słyszałam tej ironii w głosie, więc będę przekonywać cię dalej do puki nie zgodzisz się przyjść. A na kosmetyki polecam ci kosmetyczkę
Pepper: No dobra, dobra już przyjdę do ciebie na tą nockę
Szłam korytarzem pod salę muzyczną, a ta szkarada nie chciała się ode mnie odczepić normalnie jak rzep od psiego ogona. Szła koło mnie i ciągle gadała o sobie i ja niby mam się z nią zaprzyjaźnić. Boszz babo mnie nie obchodzi jaki ty buty nosisz, możesz nawet kalosze za 5$ nosić, a i tak mnie to nie interesi. Słuchanie jej mogę z pewnością porównać do najgorszej kary na świecie. No proszę zlitujcie się nade mną, bo zaraz mózg mi wybuchnie i wydrapie jej oczy i wyrwę jęzor by przestała gadać. Jest uratował mnie zbawczy dzwonek, na szczęście ona siedzi zupełnie w innym miejscu niż ja.
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Podczas przerwy udało mi się złapać sygnał satelity T.A.R.C.Z.Y i mogę za jej pomocą podczas lekcji zacząć szukać ostatniego pierścienia makluan. Siadłem w ostatniej ławce najbliżej drzwi wyjściowych, by w razie namierzenia sygnału jak najszybciej znaleźć się w zbrojowni. A skoro mówiąc o Iron Manie, przecież Madam Mask wie kim jestem, może spotkam się z nią i dowiem o co chodzi, albo użyję zbroi zwiadowczej by ją pośledzić i może wtedy więcej się dowiem, bo gdy się z nią spotkam może mnie okłamać, albo nie powiedzieć całej prawdy tylko pewną część zataić. Do klasy weszła nauczycielka i zaczęła przedstawiać plan dzisiejszych zajęć, tylko mnie nadal zastanawia po co skoro i tak prawie każdy na tej lekcji śpi i jej nie słucha.
Pepper: Tony ja cię kiedyś utłukę
Tony: Za co ?!
Pepper: Po pierwsze przez ciebie znowu musiałam przepraszać profesorka, później słuchać Whitney, a teraz mówi do ciebie przez dobre 5 minut, a ty siedzisz i gapisz się w sufit
Tony: Przepraszam. Teraz cię wysłucham
Pepper: To już nie ważne
Tony: Każde twoje słowo jest dla mnie ważne
Pepper: Tak tylko szkoda, że mnie słuchasz
Tony: Namierzam pierścienie i zastanawiam się co knuję Whitney
Pepper: A ja właśnie ci mówiłam, że przyjęłam zaproszenie Whitney
Tony: Myślałem, że jej nie lubisz ?
Pepper: Bo tak jest, ale mam zamiar pomyszkować w jej domu i poszukać co knuję
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
Skończyłam rozmawiać z Tonym gdy ten dostał alarm i wybiegł z klasy mówiąc standardowo, że musi do toalety tylko ja z Rhodeym wiedzieliśmy co to tak naprawdę znaczy. Po skończonej lekcji poszłam prosto do domu by przekonać mojego ojca, żebym mogła nocować u Whitney. Zgodził się po 15 minutach mojego nawijania. Zaniosłam torbę do pokoju i przebrałam się w wygodniejsze ubrania po czym złożyłam płaszcz i buty po czym żegnając się z tatą szybko poszłam do zbrojowni. Przed wpisaniem kodu usłyszałam krzyki Rhodeygo, który krzyczał zapewne do Tonego. Weszłam do zbrojowni miałam rację to Rhodey siedząc na fotelu krzyczał do mojego chłopaka by ten nie używał repursorów. Podbiegłam do Rhodeyego.
Pepper: Co się dzieję ?!
Tony: O hej kotku, to nic takiego
Rhodey: Killershrike i Unicorn napadli na bank
Tony: Dobra Rhodey niech Pep zajmie twoje miejsce, a ty przyleć tu i ewakuuj tych ludzi, a ja odwrócę ich uwagę
Rhodey: Już lecę
Pepper: Tony wyślij mi skan budynku
Tony: Już się robi
Pepper: Okay, okay. Rhodey gdzie jesteś ?
Rhodey: Prawie na miejscu
Pepper: Tony zaciągnij ich na koniec budynku, bo nad wami jest czwórka ludzi, a podłoga pod nimi w każdej chwili może się zawalić, więc ani ty, ani oni nie możecie do siebie strzelać. Zrozumiano ?
Tony: Tak
Rhodey: Okay już jestem
Pepper: Teraz mnie uważnie słuchaj na pierwszym piętrze, trzecie okno jest czwórka ludzi i trzeba jak najszybciej ich ewakuować
Rhodey : Okay, okay, tylko jak mam do nich się dostać ?
Pepper: Rozwal ścianę według obliczeń komputera budowa nie powinna się zawalić
Rhodey rozwalił ścianę i był w środku, a gdy opadł kurz widziałam jego oczami przestraszonych ludzi i ich krzyki.
Rhodey: Spokojnie zaraz was stąd wydostane
Złapał dwie kobiety na ręce, mężczyźni zawiesili mu się na szyi po czym odstawił ich bezpiecznie na chodniku po przeciwnej stronie. Po czym wrócił do środka i powyciągał resztę pojedynczych ludzi i dołączył do Tonego by pomóc rozprawić się z zbirami. Po kilkunastu minutach byli z powrotem w zbrojowni od razu podbiegłam do mojego ukochanego.
Pepper: Nic ci nie jest ?
Tony: Spokojnie, jestem cały
Rhodey: Ja nie wiem jak wy, ale ja po tym wszystkim strasznie zgłodniałem
Tony: Jak zawsze Rhodey, jak zawsze
Rhodey: To co idziemy na pizze ?
Pepper: Nie wiem, ja bym tam chińszczyznę zjadła
Rhodey: No w sumie... to nie brzmi tak najgorzej
Tony: No to postanowione idziemy do chińskiej restauracji
Rhodey: Mogę zadzwonić po Olivię ?
Pepper: I ty się jeszcze pytasz. Dzwoń jak najprędzej
Rhodey: Okay
Rhodey zadzwonił do Olivii i wyszliśmy ze zbrojowni kierując się pod dom dziewczyny przyjaciela, w sumie mieliśmy po drodze. Olivia czekała już na nas pod swoim domem " zawinęliśmy " ją i ruszyliśmy czym prędzej do restauracji. Usialiśmy koło okna i zamówiliśmy, ja zamówiłam makaron, Olivia z Rhodeym shshi, a Tony sajgonki z ryżem. Po zjedzeniu wróciiśmy do swoich domów, ale przyznam, że ten dzień był wspaniały, a jutro ta cała impreza u Whitney obym się rozchorowała.
*****~~~~~*****
Koniec. Jeśli myśleliście, że porzuciłam bloga to byłyście w błędzie, po prostu nie miałam jak pisać i wena też jakoś za specjalnie nie chciała przyjść, ale po długiej przerwie jest rozdział. Mimo jego beznadziejności, mam nadzieję, że docenicie moje starania :) Jak zawsze mam nadzieje, że zostawicie ślad po sobie w formacie komentarza :D To do kolejnej notki :)
czwartek, 21 stycznia 2016
Rozdział 27: Zostańmy przyjaciółmi
~~~~Perspektywa Whitney~~~~
Siedzę w pokoju, a w mojej głowie wciąż
krążą myśli. Jakim cudem oni w piątek byli razem, co ona ma
czego nie mam ja, a po za tym jestem od niej sto razy lepsza. Muszę
ich rozdzielić, oni nie mogą być razem to nie dopuszczalne. Mam
już chyba plan. Jednak te durne zajęcia teatralne na coś się
przydadzą. Zakolegujemy się z naszą kochaną Pepper, zaprzyjaźnię
się z nią, będę powoli odciągać od Tonego aż w końcu ze sobą
zerwą kontakt, zostanie sama, a Toneczek będzie mój i będziemy
żyć długo i szczęśliwi. Mój plan wprowadzę w życie jutro, od
razu gdy przyjdę do szkoły i ją napotkam, a tym czasem sprawdzę
co u niej. Założyłam maskę i wyszłam przez okno by sprawdzić co
porabia rudzielec. Muszę się trochę dowiedzieć o nie. Przecież
muszę się jakoś przygotować do roli. Siedziałam na dachu, z
którego miałam widok na dom rudej, by lepiej widzieć co się
dzieje w środku użyłam lornetki, akurat wkładała jakieś rzeczy
do szafy. Chyba się gdzieś szykuję. No nic tu po mnie. Wracam do
domu. Chyba, że pójdę do firmy i poszukam jakiś nowych zabawek.
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
Pokój został posprzątany i "odnowiony",
a do przybycia Tonego została mi jeszcze godzina. Czas zacząć się
przygotowywać. Weszłam do łazienki, odkręciłam wodę by powoli
napełnić nią wannę, a sama poszłam poszukać czegoś do ubrania
no i oczywiście kosmetyczkę. Zanurzyłam się w wannie pełnej
piany, którą uwielbiałam się bawić jako kilkuletni szkrab.
Wymyłam włosy, spłukałam pianę po czym wytarłam do sucha. Nie
wiem co mnie dziś napadło, ale postanowiłam ubrać czarną
spódniczkę, a do tego bluzkę w kwiatki. Pomalowałam rzęsy,
wpakowałam telefon oraz portfel do małej torebeczki i zeszłam na
dół by poczekać w salonie. Nawet nie zdążyłam usadowić się w
fotelu, a dobiegł mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Tak jak myślałam
był to Tony, a razem z nim Rhodey i Olivia.
Tony: Wow. Pięknie wyglądasz, aż mowę mi
odebrało
Pepper: Dziękuję. To mogę już wiedzieć co
to za niespodzianka ?
Tony: Dowiesz się na miejscu
Pepper: No weź czekałam już 3 godziny
Tony: To poczekasz jeszcze chwilę
Pepper: Ugh... Idę ubrać kurtkę
Założyłam kurtkę i szybko zawiązałam buta
po czym dołączyłam do przyjaciół. Zatrzymaliśmy najbliższą
taksówkę i pojechaliśmy w stronę centrum i wysialiśmy pod
galerią w drodze dowiedziałam się, że idziemy na film. Ciekawa
jestem na jaki film idziemy, bardzo bym chciała iść na "Gwiezdne
Wojny: Przebudzenie Mocy", a dziś 18 grudnia, dzień ich
premiery. Weszliśmy do środka.
Olivia: Okej do rozpoczęcia filmu zostało nam jeszcze 30
minut
James: To chyba zdążysz kupić sukienkę ?
Olivia: Ja nie zdążę ?! Pepper idziesz ze mną ?
Pepper: Okej. To spotykamy się tu ?
James: Tak zaczekamy tu. Przekaże Tonemu więc nic się nie
martw
Pepper: Dzięki. To gdzie idziemy do tego sklepu ?
Olivia: Do New Yorkera, a ty w czym idziesz na sylwestra ?
Pepper: Jeszcze nad tym nie myślałam
Olivia: To tobie też coś znajdziemy !
Pepper: Nie mam przy sobie zbyt dużo kasy zaledwie stówę
Olivia: Pożyczę ci. I tak nie mam na co wydawać
Pepper: Nie ma mowy. Innym razem
Olivia: Słuchaj Pepper to dla mnie żaden problem dostaje
stypendium, a do tego kieszonkowe. Potraktuj to jako prezent na
gwiazdkę ode mnie
Pepper: Olivia, ale....
Olivia: Żadnych, ale
Zaciągnęła mnie za rękę do sklepu, który był pełen
sukienek i innych ubrań, które aż krzyczały SYLWESTER!. Podeszła
do pięknej zielonej sukienki, którą wzięła, a mi mi podała
różową i wepchnęła do przymierzalni, a sama weszła do drugiej.
Olivia: Okay. ja już się przebrałam, a ty ?
Pepper: Nie, nie złoże tej sukienki, nie stać mnie na nią
o 50 dolców za dużo
Olivia: Nie wypuszczę cię z tej przymierzalni do póki nie
zmierzysz tej sukienki i mi się nie pokażesz
Pepper: No dobra...
Założyłam sukienkę by pozwoliła mi wyjść z
przymierzalni. Zapięłam zamek poprawiłam podciągając ją wyżej
i wyszłam by mnie zobaczyła.
Olivia Pepper: Wow ! Wyglądasz super ! HAHA
Pepper: Dzięki, ale ty wyglądasz milion razy lepiej
Olivia: Kobieto spójrz w lustro wyglądasz jak
księżniczka
Pepper: Taa chyba księżniczka trolów
Olivia: Jesteś pewna, że jakiś książę nie ukuł twojej
babki w tyłek ?
Pepper: Hahaha ! Nie sądzę. Dobra to ja już idę ściągnąć
te kieckę
Olivia: Ale kupujesz ją ?
Pepper: Nie
Olivia: Musisz, bo już ją przymierzyłaś, a Tonemu na
twój widok w niej oczy wyjdą z poza orbit
Przebrałyśmy się w swoje normalne ubrania, gdy miałam
odwiesić sukienkę na wieszak Olivia mnie uprzedziła i poszła z
sukienkami do kasy. Po drodze powiedziała, że złożymy się na
nie. Obie kosztowały 150 $, ale to razem 300 $, więc to nie fair,
że ja zapłacę 100, a ona 200. Dałam jej moją kasę, ona
zapłaciła, ekspedientka zapakowała i wyszłyśmy kierując się w
stronę kina, gdzie za nie całe 10 minut ma zacząć się minut.
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Kupiłem bilety, dwa duety jeden dla mnie
i Pepper, a drugi dla Rhodeygo i Olivii oraz zakupiłem koszulki
"Star Wars", które sprzedawali nie daleko galerii. Film
zaraz powinien się zacząć, więc czekaliśmy na dziewczyny siedząc
na skórzanych sofach oglądając reklamy lecące na wokoło
zawieszonych telewizorach, gdy na naszym horyzoncie pojawiły się
dziewczyny.
Olivia: Już jesteśmy. Załatwiliście to co
trzeba ?
James: Chyba tak... Tony ?
Tony: Tak mam bilety, popcorn, cole i koszulki
Pepper: Koszulki ?! Mogę w końcu dowiedzieć
się na co idziemy ?
Z reklamówki wyciągnąłem jedną koszulkę i
pokazałem jej, a oczy aż jej zabłyszczały.
Pepper: Jej ! W chyba żartujecie. Naprawdę
idziemy na " Gwiezdne Wojny" ?!
Tony: Nie, nie żartujemy. Idziemy na "
Gwiezdne Wojny"
Pepper: Super !
Olivia: Odlotowo
James: To co wchodzimy ?
Olivia: Jasne
Rozdałem koszulki przyjaciołom, które od razu
założyliśmy je i weszliśmy do sali kinowej i zajęliśmy
wyznaczone miejsca, a po krótkiej chwili zaczął się film.
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
Wszyscy siedzieliśmy w rządku
Tony, ja, Olivia i Rhodey i z zaciekawieniem oglądaliśmy film, gdy
po pół godzinie do mojego kubełka z popcornem dołączył się
Tony.
Pepper: Ej ! To mój popcorn, masz swój
Tony: Ja już swój zjadłem, a ty w ogóle nie
jesz
Pepper: A właśnie, że jem
Tony: To wolno ci to idzie
Nagle cały świat wokół nas przestał istnieć
dla mnie był Tony, a ja dla Tonego. Chciał założyć mi swój
pusty kubeł na głowę, ale ja się nie dam i on tu za Gandalfa
będzie robił, albo za Lorda Vadera. Założyłam mu kubeł na
głowę, a on jak gdyby nigdy nic siedział na siedzeniu i wyjadał
mi popcorn, którego już nie mogłam. Po skończonym seansie
rozstaliśmy się pod galerią. Rhodey poszedł odprowadzić Olivię,
a Tony idąc w jego ślady poszedł razem ze mną, w stronę mojego
domu. Spletliśmy swoje dłonie i poszliśmy wzdłuż ciemnego parku,
którym najszybciej idzie się do mojego domu, choć i tak nie
śpieszyło nam się. Szliśmy powolnym krokiem, swobodnie ze sobą
rozmawiając, gdy nasza droga musiała dobiegnąć końca.
Tony: No to w tym miejscu przyjdzie nam się
pożegnać
Pepper: Tak, niestety. Widzimy się jutro
w szkole
Tony: Tak to dobranoc
Pepper: Dobranoc. Uważaj na siebie
Tony: Jak zawsze
Podszedł do mnie i przytulił, a ja oplotłam
ręce wokół jego szyi i ucałowałam w policzek. Ta chwila mogła
nie mieć końca, ale mój tato mnie zawołał. Jak zawsze ktoś musi
przerwać nam te najcudowniejsze chwile. Pomachałam mu jeszcze na do
widzenie w framudze drzwi po czym weszłam do środka i je zamknęłam.
Ściągnęłam z siebie kurtkę i poszłam prosto do pokoju, by wziąć
ręcznik i piżamę. Poszłam do łazienki i weszłam pod prysznic
puszczając ciepłą wodę. Po umyciu się wróciłam do pokoju i
wpakowałam się do łóżka po czym natychmiastowo zasnęłam.
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Wróciłem do domu i udałem się do swojego
pokoju, by pójść spać mimo jak dla mnie młodej godziny byłem
bardzo zmęczony i nie zważając na nic wziąłem pierwszą z brzegu
koszulkę i spodenki poszedłem do łazienki by się umyć. Szybko
się umyłem i na pół przytomny wróciłem do pokoju by pójść
spać.
Następny dzień
Rano obudził mnie mój chodzący budzik Rhodey
mówiący, że już za dwadzieścia siódma. Ubrałam czarne jeansy i
szarą bluzę po czym zszedłem na śniadanie. Z Rhodeym wyszliśmy
dojść wcześnie by na piechotę dojść do szkoły. Po drodze
zaszliśmy po Olivię i Pepper. Doszliśmy do szkoły i tu wszystkie
nasze drogi się rozeszły Olivia i Rhodey poszli pod salę
historyczną, a ja z Pepper mamy wolną godzinę, ale nie pójdziemy
na dach w środku zimy. Więc najprawdopodobniej powłóczymy się po
korytarzu. Poszedłem do swojej szafki by wymienić książki, a
szafka Pepper była w innej części. By dość z mojej do jej szafki
musiałem skręcić dwa razy w lewo i przejść koło damskiej.
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
Doszłam do swojej szafki by wymienić książki
i spakować te, z których jest coś zadane. Zamykałam już szafkę
i miałam iść do Tonego, gdy podeszła do mnie Whitney. Zaraz coś
mi tu nie gra, przecież jej szafka, oraz szafki jej psiapsiółek są
w całkiem innym miejscu, więc czego ona tu szuka ? I czemu ona się
do mnie uśmiecha ? Czy ona się dobrze czuję ? Czy to co wczoraj
brała trzyma ją do dziś ?
Whitney: Hej Pepper. Świetnie dziś wyglądasz
Pepper: Yyy.. Nie wiem co ci jest, ale dzięki
Whitney: Rozumiem twoją nienawiść do mnie, sama bym
nienawidziła osoby, która tyle razy by mnie wyzwała, upokorzyła i
te inne, ale chciałabym zakopać ten topór wojenny
Pepper: Czy ty czasem nie masz gorączki i nie
pleciesz bzdur ?
Whitney: Nie mam. Chciałabym cię przeprosić.
Zacznijmy od nowa i zostańmy przyjaciółkami
Pepper: Okej....
Wyciągnęła rękę w moją stronę, więc zrobiłam
to samo, a ona przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła. Dobra to
jest na maksa dziwne i coś mi tu śmierdzi i to nie są jej perfumy.
Te chwilę przerwał dzwonek na lekcje. Całe szczęście, bo nie
wiem ile jeszcze zniosła bym ten smród. Wy nawet nie wiecie jak ten
perfum śmierdzi, normalnie jak ziemia z doniczki, w której rozkłada
się stary kwiatek. Poszła w stronę sali lekcyjnej, a ja ku szafce
Tonego przy, której miał na mnie czekać i jak miał tak stoi.
Pepper: Nie uwierzysz co się przed chwilą stało
Tony: Jak mi powiesz co się stało to sam to
stwierdzę
Pepper: Właśnie przed chwilą podeszła do mnie
Whitney i mnie przepraszała, a to wcale nie jest najgorsze ona mnie
przytuliła
Tony: Coś mi tu nie pasuję
Pepper: Mi też
Tony: Whitney przeprasza, on coś knuję bez powodu by
nic takiego nie robiła
Pepper: Tylko o co może jej chodzić ?
Tony: Nie wiem, ale musimy się dowiedzieć
Pepper: Czyli mam misje. Dowiedzieć się co knuję
blondi
Tony: A teraz co robimy ?
Pepper: Idziemy sobie posiedzieć na schodkach przy
wyjściu na dach
Tony: Okej
Przerzuciłam plecak na drugie ranie i poszliśmy w
głąb korytarza by udać się na schody.
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Coś mi tu nie pasowało Whitney przeprasza Pep i
jeszcze chce się z nią zaprzyjaźnić ?! Muszę się dowiedzieć o
co jej chodzi by nic złego się nie stało . Przestałem o tym
myśleć gdy zagadałem się z Pepper. Gadaliśmy o wszystkim i o
niczym jak zawsze, ale każda rozmowa z nią jest inna i wyjątkowa.
Jestem po prostu szczęściarzem, że natrafiłem na tak cudowną
dziewczynę . Naszą rozmowę przerwał dzwonek mieliśmy iść
spotkać się z przyjaciółmi pod salą gimnastyczną, gdy
zatrzymała nas Whitney.
Whitney: Oo hej Pepper i hej Tony
Pepprr Tony: Yyyy... cześć
Whitney: Organizuje w sobotę małe party dla
dziewczyn wpadniesz ?
Pepper: Nie wiem muszę to przemyśleć
Whitney: No nie daj się prosić. Będziemy się
świetnie bawić zobaczysz
Tony: Co Ty kombinujesz ?
Whitney: Ja ?! Nic, chce się tylko zaprzyjaźnić z
Pepper, bo źle zaczęliśmy znajomość i chce to naprawić
Tony: Ale spróbuj ją skrzywdzić,a pożałujesz tego
!
Pepper: Tony uspokuj się, a ja z miłą chęcią
przyjdę na te party. A teraz wybacz, bo spieszymy się
Tony: Pep co Ty wyprawiasz ?
Pepper: Chce się dowiedzieć co ona kombinuje. Nie o
to nam chodzi ?
Tony: O to, ale uwarzaj na siebie
Pepper: Ja umiem i siebie zadbać i w przeciwieństwie
do Ciebie nie mam implantu, o który nie dbam
Tony: Czy to miało mnie obrazić ?
Pepper: Nie miało. Ja się tylko o Ciebie martwię
Tony: A ja o Ciebie. Chce byś była bezpieczna
Przytuliłem się do niej, a ona odwajemniła gest po
czym dołączyliśmy do naszych przyjaciół.
******
Witajcie w Nowym roku ;) I to chyba pierwszy rozdział
w 2016 przepraszam was za to, ale zespół mi się laptop, a B tel
nie za dobrze się pisze i do tego ta autokorekta, więc od razu
przpraszam za jakieś inne słowa za miast tych właściwych i za
długość ale mam nadzieję ze jest wystarczającą :) Ale mam
nadzieję ze 27 wam się spodoba :) Do kolejnej notki , chociaż sama
nie wiem kiedy to będzie. Przepraszam i szczęśliwego nowego roku
;) ;*
wtorek, 29 grudnia 2015
Rozdział 26 : Olivia
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
Po zajęciach teatralnych była fizyka, ale miałam dziś wyjątkowe szczęście, bo pan losował według swojej wyliczanki i padł numer 10 i 14, a ja jestem 11. To się nazywa mieć szczęście. Reszta lekcji minęła na sprawdzeniu zadania domowego o dziwo moje wyniki były poprawne, a reszty nie słuchałam, bo zaczęłam rysować serduszka. Gdy pięć minut przed dzwonkiem podszedł do mnie nauczyciel i przywalił zeszytem w brzeg ławki, że prawie zawału dostałam.
Pepper: Czy pan oszalał ?! Chce pan bym na zawał zeszła ?!
P. Klein: Panno Potts czy może się pani skupić na lekcji, a nie na bazgraniu czegoś z tyłu zeszytu ?!
Pepper: I tak za chwile koniec lekcji !
P. Klein: Niech Panna nie zapomina, że czeka nas jeszcze matematyka
Pepper: Taa... Świetna wiadomość. Umieram ze szczęścia
P. Klein: Uwaga Panno Potts
Pepper: Co ?! Za co ?!
P. Klein: Za pyskowanie
Pepper: Przecież ja nie pyskuję
Nauczyciel chciał coś powiedzieć, ale dzwonek przerwał mu w pół zdania i poszedł do biurka, pewno zanotować moją uwagę. Byłam totalnie wkurzona niby za co, że przynudza na lekcji. Ze zdenerwowaniem schowałam fizykę do torby i wyszłam z klasy by trochę ochłonąć. Stałam przy ścianie i stukałam nogą by emocję jakoś opadły. Nawet nie zauważyłam jak podeszli do mnie moi przyjaciele.
James: Chyba powinnaś przeprosić profesora
Pepper: Wiem trochę mnie poniosło
Olivia: Może jeszcze uda się sprawić by profesor wykreślił uwagę
Tony: Jeśli chcesz pójdę teraz z tobą
Pepper: Nie musisz. Sama się wpakowałam w kłopoty i sama się z nich wyplątam
Poszłam pod pokój nauczycielski i zapukałam donośnie drzwi otworzyła pani Daniels, a ja poprosiłam o zawołanie profesora Kleina.
P. Klein: Słucham panno Potts
Pepper: No bo ja chciałam pana przeprosić, za tą całą akcje na lekcji
P. Klein: Przeprosiny przyjęta, ale postaraj się słuchać na lekcji
Pepper: Będę słuchać
P. Klein: To widzimy się po dzwonku
Profesor zniknął za drzwiami pokoju, a ja wróciłam do moich przyjaciół.
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Stałem razem z Rhodeym i Olivią pod klasą i czekaliśmy jak wróci Pepper. Postanowiłem dowiedzieć się czy są parą. No ba oczywiście, że są, inaczej wczoraj nie migdalili by się pod domem.
~~~~Perspektywa Olivii~~~~
Staliśmy pod klasą, a miedzy nami panowała nie zręczna cisza. Wczoraj rozmawiałam z Rhodeyem dlaczego nie chce powiedzieć prawdy Tonemu i Pepper. Przecież jesteśmy razem od tygodnia, a z tego co wiem są jak bracia. A może Rhodey wstydzi się mnie, bo niby dlaczego nie spędzam czasu z nim i jego przyjaciółmi, a może boi się ich reakcji, a co jeśli Tony, albo Pepper mnie nie lubią. Nigdy nic im nie zrobiłam, a może ktoś, coś złego im o mnie powiedział, albo oceniają mnie po wyglądzie. Niby Rhodey mówił, że to wszystko nie prawda i czeka na odpowiedni moment by im to powiedzieć, ale to jest krępujące, gdy nie mogę w ich obecności, ani go przytulić, ani złapać za rękę. Szturchałam co jakiś czas Jamsa by coś powiedział, ale on tylko kiwał się na boki, a Tony widząc to uśmiechał się pod nosem.
Tony: Przepraszam, że tak zapytam, ale czy wy jesteście parą ?
James: Nie, nie my jesteśmy tylko przyjaciółmi
Olivia: Co ?! Czyli ja nic więcej dla ciebie nie znaczę ?!
James: Olivia oczywiście, że tak. Przecież jesteś moją dzie... Przepraszam po prostu zaskoczyło mnie to pytanie
Olivia: James przemyśl sobie to wszystko to wtedy pogadamy
James: Olivia przecież wiesz, że cię kocham nie odchodź
Byłam na niego wściekła, czyli jednak się mnie wstydzi. Lepiej zostawię go samego, niech wszystko przemyśli i wtedy da mi pełną odpowiedź czy chce być ze mną i czy w końcu się mnie wstydzi czy nie. Weszłam do toalety i zamknęłam się w jednej z kabin.
~~~~Perspektywa Rhodeya~~~~
Zrobiłem głupio, bardzo głupio po prostu Tony zaskoczył mnie tym pytaniem, nie byłem gotów, żeby mu to powiedzieć. Kocham Olivię i powinienem ją przeprosić i wynagrodzić jej to wszystko. Zostawiłem Tonego, do którego przyszła Pepper i pobiegłem do damskiego. Nie obchodził mnie tłum wrzeszczących na mnie dziewczyn, ale poprosiłem je, żeby wyszły. Została jedna zamknięta kabina z której słyszałem szloch.
James: Olivia, ja cię strasznie przepraszam
Olivia: Jesteś kompletnym idiotą !
James: Wiem, ale kocham cię i proszę wybacz mi
Olivia: Że byś znowu mnie tak potraktował ?!
James: Nigdy więcej tak nie zrobię, przyrzekam. Proszę wyjdź do mnie
Zamek przekręcił się, a z środka wyszła Olivia, która starła z policzków łzy po czym porządnie przywaliła mi z "liścia". Teraz mam nauczkę, że nigdy tak nie zrobię. Przytuliłem ją do siebie gładząc jej długie blond włosy po czym złożyłem pocałunek na jej czole.
Olivia: To, że pozwoliłam ci mnie przytulił nie znaczy, że do końca ci wybaczyłam
James: Zrobię wszystko byś mi wybaczyła
Olivia: Ooo To musisz się mocno postarać, a teraz chodź bo za chwile dzwonek
Wyszliśmy z toalet i dołączyliśmy do przyjaciół
Tony: Przepraszam głupio mi, że przeze mnie się pokłóciliście
Olivia: Nic nie szkodzi, jest już dobrze
Tony: To my też wam powiemy, że jesteśmy razem
James: Tony to, że będziecie razem było do przewidzenia
Pepper :Znalazł się wielki filozof. Wróżbita Rhodey Rhods
Olivia: Haha jesteście zabawni jak się tak sprzeczacie
Tony: Ja z rudą wolę się nie kłócić
Olivia: Czemu ?
Tony: Wolę jeszcze pożyć
~~~~Perspektywa Tonego~~~~
Olivia wydaję się na prawdę świetną cieszę się, że Rhodey na nią trafił. Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy po czym zajęliśmy swoje miejsca, a profesor Klein przeszedł do lekcji. Pepper chyba nie była zadowolona, bo z nudów nie potrafiła usiedzieć na miejscu. Dostałem od niej kilka razy z kopa. No dobra pora zająć czymś rudą.
Tony: Pss... Pepper
Pepper: Tony próbuję skupić się na lekcji. Nie zamierzam go przepraszać po raz drugi
Tony: Masz może czas po lekcjach
Pepper: Mam go bardzo sporo, a co ?
Tony: To już niespodzianka
Udało się Pepper zaczęła zastanawiać się nad niespodzianką, a co najważniejsze przestała kopać mi w krzesło. Teraz mi się zaczęło nudzić i z tyłu zeszytu zacząłem rysować projekt nowej zbroi, ale mi nie wychodziło nic, w głowie nie miałem, żadnego pomysłu na nową zbroję. Po kilku minutach lekcja się skończyła jeszcze tylko angielski i historia i jestem wolny.
~~~~Perspektywa Pepper~~~~
No na reszcie koniec tej katorgi, ale przez cały ten czas zastanawiała mnie ta niespodzianka, o której mówił mi Tony, co to może być. No nic czas pokaże. Dobra nie wytrzymam po powrocie do domu wzięłam telefon i zadzwoniłam do niego
Pepper: Hej Tony, co z tą niespodzianką ?
Tony: Pep trochę cierpliwości, to mi chwile zajmie
Pepper: Ale ja nie umiem czekać. Ten czas się ciągnie i ciągnie i ciągnie...
Tony: Dasz radę. Przyjdę po ciebie o 15
Pepper:Ugh... to jeszcze 3 godziny !
Tony: Też cię kocham
Rozłączył się, a ja poszłam do swojego pokoju by w nim trochę ogarnąć może czas mi szybciej minie. Weszłam do pokoju i uważnie się po nim rozglądnęłam po czym stwierdziłam, że jego wygląd już mnie trochę znudził. Czas na małe przemeblowanie, zaczęłam od zdejmowania książek z półek by łatwiej mi było ją przesunąć teraz wylądowała po drugiej stronie pokoju, w rogu przy oknie w sam raz się wpasowała, a na miejsce szafy znalazło się biurko, łóżko zbytnio nie zmieniło swojego miejsca tylko zostało odwrócone pod inną ścianę, aż w pokoju zrobiło się więcej miejsca. Poukładałam wszystko na miejsce i przy okazji wybrałam rzeczy. Do przybycia Tonego została mi jeszcze godzina czas się przygotować.
>>>....<<<<
Dziś rozdział trochę krótszy. Przepraszam :( Następny postaram napisać trochę dłuższy.
Liczę na wasze komentarze :D Pytania jak zawsze w komentarzach :)
Chciała bym zawiadomić was o kolejnych One Shotach i o jednym najważniejszym, nad którym spędzę napewno sporo czasu, bo będzię do niego filmik :)
A więc teraz przedstawiam wam listę one shotów:
1. Bal zimowy [najprawdopodobniej w lutym] Zmiana !! bal Halloweenowy :D
2. Rhodey i Wdowa
3. Dla ciebie wszystko
4. Smutna historia
5. Ostatni bohater <- najważniejszy i filmik do niego :)
6. Kazirodztwo
Subskrybuj:
Posty (Atom)





